Łączna liczba wyświetleń

wtorek, 14 sierpnia 2012

Rozdział 54 .

CLICK
Nastepny dzień, nastepne przygody. Leżałam na leżakach z Zaynem i sokiem w ręku. Słońce raziło moje oczy wiec założyłam moje nerdy. To bardzo dziwne że w Londynie taka ładna pogoda, ale w wakacje nawet przez kilka tygodni pogoda utrzymywała się w normie.
- Co u chłopaków? - zapytałam ni z tąd, ni z owąd.
- Hm.. wszystko wporządku, pytali o Ciebie, najbardziej to Harry i Niall.
- No tak, w końcu wtedy z Cyrylem to Harry do mnie przyszedl ze mna o tym pogadać, a w trakcie ... yhym.. no z Niallem się zaprzyjaźniłam.
- Nie zabrakło tez pytań o Ciebie od Louisa i Liama. A tak wogóle była Danielle i Eleanor u chłopaków. Pytały kiedy wypadniesz z nimi na zakupy, bo kiedyś jak byliśmy na imprezie w kompleksie. Pamiętasz?
- Tak tak...
- No właśnie, to podobno umawiałyście się na jakiś shopping, i się dopytywały.
- Odwiedzimy ich w najbliższym czasie?
- Może jak pojedzie Daniela do Polski.
- Why?
- Może nie będziemy sprowadzać kazdego twojego znajomego do naszego kompleksu? - stwierdził Zayn, przyznałam mu rację i przytaknęłam głową. Super było być dziewczyną Zayna, ja Danielle i Eleanor świetnie się rozumiałyśmy. Chcoiaż widywałam sie z nimi rzadko, często tweetnęłam do nich na Twitterze.
- HEEEJ! - krzyknęła Daniela ukazując się na tarasie.
Popatrzyliśmy na nią, zeszła do nas i usiadła na płytkach mocząc nogi w basenie, ochlapała Zayna , potem mnie. Popatrzyłam na nią wrogą i zmierzyłam ją od góry do dołu.
- Co dziś robicie? - zapytała
Popatrzyłam na Zayna z pod okularów i popatrzyłam na nią
- Jeszcze nie wiemy, a co?
- Nic, z ciekawości pytam, ja poznałam wczoraj na zakupach, jak byłaś u Sami fajnego chłopaka, zaprosił mnie dziś na imprezę, ale za chwilę idziemy na jakiś lunch.
- To wspaniale - ucieszyłam się w duszy, ze nie będzie już wgapiała się na mojego prywatnego boga all day all night. - Ale kochanie, uważaj na siebie. Wiem, ze to głupie bo jestesmy w tym samym wieku, ale jesteś pod moją opieką. A dobra, z resztą pod opieką Zayna bo jest starszy i to my ręczymy tutaj za Ciebie w Londynie.
- Spooooczko mała, będzie ok. To ja lece się przygotować.
- Wporządku. Leć leć, ale przyjdź się pokazać.
 Po godzinie Daniela zastała mnie w kuchni, przyszła w delikatnej sukieneczce , rzymiankach i koronkowych rajstopkach. Sukienka była prosta i wakacyjna.
- Wyglądasz ślicznie!
- Nawet bardzo - powiedział Zayn, a ja dałam mu kuksańca w bok
- Zayn! - powiedziałam rozżalona
- Dziękuje hahaha - powiedziała ze śmeichem Daniela
Po 10 minutach już jej nie było w domu. Zayn poszedł do salonu z tabletem.
- Co robisz?
- Nic ciekawego - odpowiedział Zayn
- Wejdź na Twittera, odpisz fanom i zrób jakieś małe follow.
- Właśnie jestem na Twitterze. Moje interakcje są całe zapchane, już nie wiem kogo followuje a kogo nie, to męczące widzieć taki spam od każdego. Wolę te osoby które napisza jeden raz. Z normalnym pytaniem, np . "Co robisz Zayn, Kocham cię x " a nie " Prosze, follownij mnie ! x13452i4285930202" .
- Wiem wiem..
- Teraz dodałem zdjęcie ktore nam wczoraj zrobiła Daniela pod BigBenem, patrz jak ślicznie wyszłaś kotku.
- Pokaż. - powiedzialam i skoczyłam do niego na kanapę. Zdjecie było naprawdę pięknie, facet z włosami ułożonymi do góry, czarne nerdy do tego koszula w kratkę i rurki, dziewczyna w kapeluszu, szortach, koszulce na szeleczki i rzymiankach. I co najważniejsze , bylismy złączeni w pocałunku
- Świetne jest. Niedlugo będą konta na facebooku , "Zose" albo "Anty Zose" hahaha - powiedziałam
- Wkurwia mnie takie coś.. - westchnął
- Też cię kocham. Lecę do sklepu pooglądać jakieś tablety i chyba kupię jeden, stary już coś szwankuje, nie ma sensu dawać do naprawy. - powiedziałam i zaczełam ubierać moje zgrabne sandałki (typu rzymianki)
- Weź z Apple. - powiedział
- Wiem wiem ! - krzyknęłam i wyszłam z domu

***
Nie mogłam przejsc spokojnie ulicami Londynu, w krzakach siedziało pelno paparazzich. Robili mi zdjecie na każdym kroku, ubrałam okulary przeciwsłoneczne i szłam przed siebie zadowolona. Dotarłam do salonu. Tablety były drogie, ale było mnie na nie stać. Bogaci rodzice, to fajna sprawa, cieszyłam się, ze nie muszę ciągnąć pieniędzy od swojego chłopaka. Wybrałam różowy z Apple. Zaplaciłam i wyszłam z salonu, skierowałam się do Patrishy.
- Hej! Co tu robisz ? - zapytała zdziwiona Tysha otwierając mi drzwi
- No wpadłam na chwilkę. Mogę? - zapytałam
- Jasne! Skad wracasz?
- Byłam po nowego tableta, wzięłam różowego z Apple. - weszłam do środka, Patrisha zawsze miała piękny dom, jej rozdzice, moi, Camili, Samanthy, Crisa i Jacoba byli bardzo bogaci. Dom urządzony był w stylu nowoczesnym i po trochu w stylu vintage. Wypiłam u niej kawę i poplotkowałysmy. Obiecałam , ze jutro poimprezujemy z całą naszą paczką i poznają Zayna i .. Daniele.
Szłam do domu, ale fotografowie nie opuszczali mnie ani na krok. Jednego zgromiłam wzrokiem, a na drugiego krzyknęłam. Niby byłam przyzwyczajona, ale zaczeło mnie to irytować.
- Zaczekaj złośnico! - krzyknął z daleka Harry
- Harry! Cześć misiaku! - krzyknęłam do Harrego, był moim dobrym kumplem, więc zwracałam się do niego baaaardzo przyjaźnie
- No hej złośnico - powiedział i dał mi buziaka w policzek co również odwzajemniłam
- Jeszcze się nie przyzwyczaiłaś? - zapytał
- Już dawno, ale to irytujące .. jestem tylko jego dziewczyną! - powiedzałam lekkoo wkurzona
- Eleanor i Danielle maja to samo. Danielle rozumiem , bo jest tancerką, no ale wy to macie przesrane. 
- Tak, naprawdę mi pomogłeś - powiedziałam z ironią po czym się zaśmiałam
- Gdzie idziesz? - zapytałam
- Do Tesco.
- Niall głodny ? 
- Owszem, jak i lekko chory, ma gorączke i wysłali mnie na zakupy. - powiedział
- Od kiedy ma tę gorączke, nic mi Zayn nie mówił. 
- Od dziś rana.
Po chwili byliśmy pod moim domem.
- Mogę go odwiedzic za jakąs godzine? - zapytałam
- Jasne, będzie sam w domu bo ja Zayn, Liam , Lou idziemy na kręgle, a on zgodził się i zostaje niestety ... sam. 
- No no.. to .. pa. - powiedziałam i weszłam do domu
________________________________________

CO WY NA TO ? :)x

NOWI BOHATEROWIE :

 Patrisha "Tysha" Comens - dziewczyna która lubi imprezy, zakupy, jest bogata, niczego jej nie brakuje, ma paczkę przyjaciół i ich się trzyma. Początkowo nie chce się przekonać do One Direction, z czasem przeradza się to w coś innego niż niechęć.


Camila "Cama" Kethersforden - dziewczyna lubi poszaleć i kocha zakupy, ale jest ułożona i konsekwentna, szanuje swoich przyjaciół i bliskich, pochodzi z bogatej rodziny, chociaż w życiu nie miała lekko, ponieważ jej ojciec zginął w wypadku, jej matka ponownie wyszła za mąż. Lubi One Direction, nic do nich nie ma.


Jacob "Jake" Higgensel - chłopak po przejściach, miał kilka dziewczyn, ale z żadną nie dogadywał się tak dobrze jak z Sami, Camilą , Patrishą, i Rose, jego najlepszy kumpel to Cris, dawniej przyjaźnił się z Cyrylem. Lubi sport.


Cristian "Cris" Rodrigel - lubi sport, interesuje się koszykówką i siatkówką, jego najlepszy przyjaciel to Jacob, gra na gitarze i czasem pisze piosenki. Jest typem romantyka i jest wrażliwy, jak kocha to do końca.


Daniela "Dan" Stracter - mieszka w Polsce, przyjaźniła się i nadal utrzymuje dobre kontakty z Rose, uczy się dobrze, nie jest zbyt bogata, ale powoli to się zmienia kiedy jej ojciec kupuje udziały w firmie. Staje się jedno z bogatych. Jej życie opiera się na tańcu i podróżach, które dopiero zaczyna.

Rozdział 53 .

CLICK

"Kojeny dzień, kolejne zmartwienia, niespodzianki, wzloty i upadki. Jeśli to wszystko można tak nazwać, to jest to moje życie. Jest bardzo wcześnie, siedzę i pisze. Myśle o swoim życiu. O tym jak zaniedbałam Samanthę. I innych znajomych ze szkoły Camilę, Patrishe, Jacoba i Crisa. Zaniedbałam też rodziców.. piszę o nich ledwo ledwo. Jedyne co mnie cieszy, to to,że nie widuję Cyryla, ale boję się że on wróci. Obiecałam mu spotkania, bo jeśli nie to on zrobi coś Zaynowi, minął miesiąc. Zapomniał? Oby... Nie chcę o tym myśleć. Musze wiecej pisać i dzwonić do rodziców, przesadziłam z tymi krótkimi rozmowami, ale na nic nie mam ostatnio czasu. Czy to życie z celebrytą zajmuje mi cały mój czas? Nie wiem, co o tym myśleć, ale wiem że jest to strasznie trudne. Muszę coś z tym zrobić, tak dalej nie może być, na milion procent to sie zmieni, wcześniej czy później ale w końcu krzyknę do wszystkich "NIE" i będę żyła tak jak dawniej.. Zanim poznałam Zayna, tak jak było gdy przyjechałam do Londynu. Liczyła się moja paczka prawdziwych przyjaciół.. Sami, Cris, Jacob, Patrisha, Camila.. Nie odzywają się do mnie od czerwca, już sierpień. Nienawidzę się. Wy ich jeszcze nie znacie, ale poznacie, bez obaw. Ty drogi pamiętniku też. Czas ich wszystkich ze sobą jakoś pogodzić, pogodzic wakacje, chłopaka i przyjaciół, wszystko razem. O tak, to dobry pomysł, chyba najlepszy na jaki kiedykolwiek spadam. Kończę pisac, zaraz obudzi się Zayn i Daniela, musze przygotować śniadanie. Czas wcielić w życie mój zacny plan... "

Śniadanie minęło nam w przyjemnej atmosferze, jedlismy się smiejąc się i opowiadając różne żarty i zabawne sekrety z swojego życia. Widać, że Daniela w towarzystwie Zayna i moim czuła się wspaniale. Współczułam jej, że będzie musiała wracać do zapchlonej narnii. ale nie mogła tu zostac wiecznie, a ja wiecznie nei mogłam trzymać jej pod swoim dachem, w końcu Zayn zacżał by się denerwować, Samantha by zupełnie zerwała ze mną kontakt, a wystarczy już że moja paczka przestała się do mnie odzywac, kiedy zaniedbałam szkołe i wypady z nimi wszystkimi. Kiedyś tworzyliśmy cudną 6-cio osobową paczkę. 

- Co dziś robimy? - zapytał Zayn
- Nie wiem.. jakie macie pomysły - powiedziała Daniela łasząc się do Zayna, przerwałam jej to słodkie wpatrywanie sie niego jak w święty obrazek, lubiłam ją no ale przesada, dopiero przyjechała , już szaleje.
- Pozwiedzamy Londyn kotku, a ty będziesz nam towarzyszył. - powiedziałam i zerknęłam na Danielę po czym pozbierałam talerze ze stołu i mocno pocałowałam Zayna w usta. Popatrzył na mnie zdziwiony, mrugnęłam do niego znacząco. Daniela poszła do pokoju spakowac aparat i pieniądze.
- Co to było teraz? Czy ty mnie zapraszasz do jakiejś gry? - szepnął mi do ucha kiedy wkładałam naczynia do zmywarki
- Bronię to co moje, przed myśliwcami kotku. - powiedziałam
- Kocham Cię lwico - powiedział - Ide spakować twoją torbę, co chcesz zabrać?
- Wpakuj mi skarbie hm.. aparat, gumy do żucia, perfumy, szminkę bezbarwną, okulary przeciwsłoneczne i portfel koniecznie.
Pobiegł na górę, wtedy zeszła sami ubrana w vansy, rurki i t-shirt z krótkim rekawkiem. Ja byłam ubrana w szorty, luźną koszulkę na szeleczki, włosy miałam rozpuszczone, na nogach rzymianki i na głowę założyłam skromny kapelusik. Zayn ubrał rurki i koszulę w kratkę. Wyszliśmy z domu i spacerkiem ruszylismy pod BigBena.
- Zabrałeś mój portfel kochanie? - zapytałam
- Nie trzeba, wziąłem swój, po co nam aż tyle pieniędzy. Ale zabrałem ci swterek, w każdej chwili może zrobić się chłodno, a ja bluzy nie brałem więc nie miałbym ci co dać.
- Wporządku
Szliśmy za rękę a Daniela obok nas z lustrzanką robiąc zdjecia pięknym krajobrazom Londynu.

***
- Moi drodzy, ja wychodzę. Idę do Samanthy bo się niecierpliwi, prosiła żebym wpadła sama na chwilkę. naprawde Daniela, gdybym mogła..
- No nie przjemuj sie posiedze chwile na lapku a potem leće na zakupy.
- Ja zaraz wychodze do chłopaków.
- No dobra, to ja lecę. - powiedziałam i musnęłam Zayna w usta.
Po 10 minutach byłam u Samanthy. Skłamałam z tym , że Sami kazała mi wpaść, sama to zaproponowałam jej przez telefon, juz nie była na mnie zła.
- Są już? - zapytałam
- Tak.. - powiedziała zapraszając mnie do środka
Weszłam do salonu i zobaczyłam rozwalonych na kanapach moich starych przyjaciół. 
- Czeeść.. - powiedziałam niepewnie
- Hej. - odpowiedzieli mało przyjaźnie
Zaczelismy rozmawiac i tłumaczyłam im wszystko, nie wierzyli w to co mi się przydażyło i Zaynowi, media zaczęły się czegoś doszukiwac, wstawiać zdjecia zabandażowanych rąk Malika. Ale im mogłam powiedzieć wszystko. Słuchali mnie uważnie.
- Przytulasek grupowy jak dawniej? - powiedziałam
- Jasne.. - powiedziała wzruszona Patrisha i przytuliliśmy sie wszyscy.
- Kocham was i tęskniłam! - powiedziałam
- My też.. - powiedziała równo Camila i Jacob po czym wszyscy wybuchnęlismy śmiechem
- Idę sobie nalać trochę soku. - powiedziałam i poszłam do kuchni, zaraz za mną przyszedł Cris, postawiłam szklanke, nagle Cris postawił swoja obok mojej.
- Też poproszę - powiedział z uśmiechem ukazując rząd śnieżnobiałych ząbków
- Wporządku. - powiedziałam odwzajemniając uśmiech
Nalewałam jedną rękę a drugą ułożyłam na blacie, nagle poczułam na swojej ciepłą dłoń Crisa. Wyrwałam rekę i zakreciłam sok.
- Co ty Cris?.. - zapytałam nie oczekując odpowiedzi i upijając łyk soku wróciłam do znajomych.
Czas płynał tak szybko, a już po chwili była 21, zebrałam się i pożegnałam ze wszystkimi. Dotarłam do domu, i poszłam do mojej sypialnii i Zayna, powitał mnie pocałunkiem, po czym wspólnie położyliśmy się do snu.

___________________________________________________________
Jak myślicie, co dalej?x

poniedziałek, 13 sierpnia 2012

Rozdział 52 .

- Zayn wchodzimy ! - krzyknęłam
- Gdzie znowu?- zapytał znudzony
- Oj kochanie, niedługo wrócę i poswiece ci troche czasu, obiecuję ci to wszystko tu i teraz przy moim świadku - wskazałam na Daniele ona do niego pomachała, na znak , że tu jest i świadczy
- Dobra.. - powiedział
CLICK MUSIC
Daniela była już rozpakowana więc wyszłysmy z domu i wsiadlyśmy do porsche Zayna, swoje auto sprzedałam jakis czas temu, więc polegałam tylko na jego aucie, po niego miał przyjechać Harry, i mieli razem się gdzies wybrac z chłopakami. Po 10 minutach byłysmy w centrum handlowym "SpaksFox". Popatrzyłyśmy na siebie znacząco i zacżełyśmy biegac po sklepach, od jednego do drugiego. W TopShopie wydałyśmy najwięcej kasy, ten sklep potrzebował dużej uwagii, lubiłam się w nim ubierać, a w Polsce Daniela nie miała do niego dostępu, bo był za daleko od miejsca jej zamieszkania, teraz mogła się nieźle wyszaleć.
- Wzięłaś dużo kasy?
- Mase! Tata kupił udziały, i teraz zarabia można by powiedziec "kokosy".
- Witamy w świecie bogatych. Ale dzisiaj będziesz biedna! - krzyknęłam
Kupiłyśmy w TopShopie  5 t-shirtów, 4 bokserki i 5 par spodni + legginsy. Do tego postanowiłam zrobić prezent Zaynowi i kupiłam mu do kolekcji granatową bejsbolówkę i t-shirt. Daniela kupiła 3 t-shirty, 2 pary spodni, 3 bokserki, bejsbolówkę i szorty. Poszłyśmy do obówniczego, kupiłam vansy, ja wzięłam aż 3 pary, bo były czarne, granatowe i miętowe, nie mogłam się im oprzec, chociaż w domu miałam już vansy fioletowe, żółte i różowe. Ale lubiłam tego typu buty, wiec musiałam na nie wydać pieniądze. Daniela kupiła vansy czerwone i czarne. Skusiła się też na szpilki z platformą w kolorze nude. Poszłyśmy jeszcze do Bersheki i kupiłam sobie 2 sweterki, 3 bransoletki, jeden ogromny pierścionek i katanę jeansową z ćwiekami. Spodobała mi się bluzka w kwiaty z motywem dużego czarnego krzyża. Oczywiście ją kupiłam, Danieli tez się spodobała więc wzięła taka samą i do tego pierścionek krzyż i wąsy. Wyszłysmy ze sklepów i korytarzami galerii dotarłyśmy do restauracji, zamówiłyśmy latte z bitą śmietaną i posypką i do tego ciasto czekoladowe.
- Jak ty tu sobie radzisz kochana? - zapytała Daniela
- Na początku było ciężko owszem, w szkole też nie bylo łatwo , bo ciagle nie mogłam się przyzwyczaić , ze tutaj Polskiego nie zrozumieją, ale jakoś się udało i bylo coraz lepiej. Poznałam nowych znajomych, zaklimatyzowałam sie, juz wiem co gdzie jest, czym najlepiej dojechać i gdzie, najłatwiejsze drogi, tanie taksówki. Także jest okej, i nie mam zamiaru wracac do Polski. Chociaż jak wyjeżdżałam tutaj do liceum, mówiłam sobie i rodzicom ,że wrócę, no ale jeszcze rok i koniec szkoły, jakieś studia.. ale to wszystko zrealizuję tutaj.
- Wiesz, masz fundusze, twoja rodzina jest bogata, rodzice ci ufają w 100% to mozesz sobie tak życ, i nawet na takie drogie studia w Londynie sie zgodzą. W Polsce też nawet spoko, w szkole było duuuużo szumu , ze jesteś z Malikiem. Na szczeście już wakacje i no, jest okej. Zostaje tutaj tydzień, a potem Polska..
- No tak, niestety.. o wybacz - przerwałam nasza rozmowę i wyjęłam IPhona z mojej torebki.
- Czeeeść Sami! - krzyknęłam do słuchawki - Coo? Nie nie, dzisiaj nie mogę, jestem z przyjaciółką z Polski na zakupach, przyjechała do mnie na tydzień, a wieczór spędzam z Zaynem, bo już się denerwuje, że nie poświecam mu czasu. Ale jak ? Co? Jak to! Przecież spedzamy razem wakacje. Sami! Sami, poczekaj, to nie tak. SAMANTHA! Przestań, co ty opowiadasz. Za tydzień wpadnę. No, no .. cześć. - rozłączyłam się
- Przyjaciółka dzwoniła, coś się denerwuje, ze nie spędzam z nią wakacji, no ale życie z gwiazdą, to nie lada wyzwanie. - powiedziałam i wyszłysmy z restauracji. Wsiadłyśmy do porsche i po 15 minutach byłyśmy w domu. Zadzwonilam do Zayna
- Jesteś w domu? To wyjdź na podwórko i nam pomóż - rozłączyłam sie
Zayn wyskoczył z domu i aż się cofnął gdy zobaczył caly bagażnik i tył auta zapchany torbami i reklamówkami.
- Czy twoja kartka kredytowa jest na debecie? - zapytał zaskoczony
- Nie skarbie, jeszcze mam duzo pieniędzy.
- To widze, że czeka mnie jeszcze wiele takich niespodzianek. Ale pogadamy o tym potem. Peees... gdzie ty to zmieścisz? Garderoba jest zawalona ciuchami!
- Damy radę. - powiedziałam i z pomoca Zayna weszłyśmy do domu.

***
- Gdzie ona jest? - zapytał bawiąc się moimi włosami
- Jest u siebie w pokoju - szepnęłam
- Nareszcie sami, w naszym łóżku. Ile ona tu będzie?
- Tydzień. 
- Aż tyle? Nie dam rady bez Ciebie. - powiedział zmartwiony
- Jak to?
- Musisz poświęcać mi tez trochę czasu, nie jestem powietrzem Rose.
- Wiem! Ale ona jest moim gościem. Jutro pokażę jej Londyn, będzie wiedziała potem jak i co, i sama będzie wychodzić do sklepu czy na spacer, lub jogging. Nic się nie martw, jestem cala twoja. - pocałowalm go w usta
- Mam głęboką nadzieje. 
- Co robiliście  z chłopakami jak nas nie było?
- Bylismy w kinie na jakimś horrorze, potem szybki lunch no i wróciłem 5 minut do domu przed waszym powrotem z zakupów.
- Aaa.. no to też dzien udany. - powiedziałam - Mam coś dla ciebie - wysunełam się z jego objęć i poszłam do garderoby, wróciłam do pokoju z reklamówką - To dla ciebie. - rzuciłam mu
- Jaka piękna bejsbolówka i t-shirt! O jaaa! Kochanie, jesteś wielka! - krzyknął i wstał z łóżka
- Ja też mam coś dla Ciebie! - powiedział i z pod łóżka wyciągnął mała reklamówkę
W środku był biustonosz obszyty koronką i skąpe majteczki - stringi.
- Mam w tym kiedyś paradować przed Toba?
- Możesz i bez tego. Zatrzymaj to do naszej nocy poślubnej - mruknął
- Coo?- zapytałam zdziwiona z uśmiechem na twarzy
- Kiedyś to musi nastapić, a ja tego bardzą chcę! - powiedział
- Me too.. - szepnęłam i pocałował mnie namietnie...
_________________________________________________
I jak ? :)

czwartek, 9 sierpnia 2012

Rozdział 51 .

- Zayn.. - szepnęłam - Jestem głodna.. - powiedziałam przeciągając się na łóżku, do którego dobierały się promyki słońca z otwartego okna.
- Zaraz coś zrobimy kochanie - powiedział śpiącym głosem i zwlókł się z łóżka, poszedł do łazienki. Wyszedł po 15 minutach odświeżony, ja zrobiłam to samo. Ubrałam się i uczesałam, przeciągnęłam tuszem rzęsy i zeszłam na dół. Widok Zayna w samych bokserkach wogóle mnie nie zdziwił, a nawet wzbudził lekkie zauroczenie na dobry początek dnia. Usiedliśmy razem na sofie przed telewizorem i skonsumowaliśmy jajecznicę. Kiedy wlożyłam do buzi ostatni kes usłyszałam dzwonek do drzwi. Poderwałam się i pobiegłamje otworzyć. Ciekawe kto to mogł być, jedynie kto nas odwiedzał to chłopcy albo Sami. Sami napewno nie, chłopcy jeszcze śpią, bo dla nich 9 to jeszcze noc, rodzice Zayna również tak wcześnie nie wpadają. Moi rodzice też nie mieli zamiaru przyjeżdzać z polski w tym tygodniu. Dziwne.. Otworzyłam drzwi i oniemiałam. Zaczełam piszczeć.
- Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa! CO TY TU ROBISZ? - krzyknęłam ucieszona
- Przyjechałam do Ciebie tak jak kiedyś obiecałam! Wakacje więc matka mnie puściła w końcu! Tęskniłam! - krzyknęła Daniela (pisałam o niej w I rozdziale CLICK)
Nagle na twarzy Danieli pojawilo się zdziwienie, i to takie straszne, że aż się przestraszyłam, odwróciłam sie i zobaczłam Zayna z talerzem który z salonu idzie do kuchni w samych bokserkach. Uśmiechnął się do nas , pomachał Danieli i wszedł do kuchni z brudnymi talerzami.
- No nie wiedziałam, że go tu spotkam. Jego? Nie lubię One Direction, no ale oni sami w sobie są tacy słodcy. Matko.. daj mi takiego.. Masz jakiegoś wolnego? - mówiła rozmarzona
- Coś czuję, że polubisz to One Direction - szepnęłam i wciagnęłam ją za rękę do domu - Nie przejmuj się, zawsze chodzi w bokserkach.
- Aaaa... - zatrzymała mnie Daniela - walizki? Postawiłam na posesji przed schodami.
- Spokojnie, zaraz zamknę bramę, nikt nie wejdzie. - nacisnęłamspecjalny guziczek w korytarzu i brama się zatrzasnęła - W tym czasie Zayn się ubierze i wniesie je do domu.
- Ale moge tutaj zostać. To nie problem?
- Coś ty!
- Zaaaaaaaaayn - wydarłam się
- Słucham Cię kochanie - powiedział Zayn wychylając się z kuchni
- Co robisz? - zapytałam
- Wlączam zmywarkę, a coś ci potrzeba teraz?
- Jak właczysz to móglbyś sie ubrac i wnieść walizki do domu? A potem przyjdź i musze Cię z kimś poznać. - powiedziałam i posłałam Danieli ciepły uśmiech
Usiadłyśmy na sofie i zaczełysmy rozpraszać, Daniele cały czas rozpraszał widok Zayna który paraduje w bokserkach, potme ubrany, a potem jak się do nas śmieje wnosząc walizki.
- Jak mnie tu znalazłaś?
- Dawałaś mi kiedyś adres. A z resztą to centrum Londynu, łatwo trafić pod Big Bena, a potem zapytac listonosza gdzie jest taka i taka ulica i tadam! - krzyknęła
- No i bardzo dobrze , że tak zrobiłaś. Niespodzianka ci się udała! - krzyknęłam wesoło
Do salonu wszedł Zayn
- Już, wszystkie walizki stoją w korytarzu. - powiedział , ja wstałam z sofy i go pocałowałam namiętnie
- Dziękujeemy - powiedzialam - A teraz poznaj moją przyjaciółkę z Polski, przyjechała do nas na tydzień - stwierdziłam z uśmiechem - Zayn, to jest Daniela, Daniela to jest Zayn. - powiedziałam
- Bardzo miło mi cię poznać, Danielo.. - powiedział to z takim przekonaniem chwytając jej ręke i całując w dłoń
- Mi również, Zaynie - powiedziała i wszyscy wybuchnęli śmiechem.

_________________________________________________
Next :)

Jeszcze raz mnie ktoś wyzwie od pojebanych w komentarzach, zawieszam bloga na miesiąc.

piątek, 3 sierpnia 2012

Rozdział 50 .

CLICK

W domu było ciemno, ale nagle ktoś zapalił światło, zobaczyłam jego.. Stał oparty o ściane czekajac na mnie. Zdjęcłam buty i odłożyłam torebkę w korytarzu. Podał mi rękę, nie mówilismy do siebie nic, tkwiliśmy w tajemniczej ciszy, która była przyjemniejsza niż jakiekolwiek rozmowy. Szedł tyłem w głąb pokoju, stojąc twarza do mnie, ja trzymałam go za rękę i szłam przodem do domu. Weszlismy do salonu. Cała podłoga była z płatków róż. Stanął nagle w ciemnym pomieszczaniu, zapalił lekkie światło, jak najciemniejsze, żebyśmy widzieli tylko siebie i wręczyl mi różę do ręki
- Zapraszam panią na spacer po szczęście. - mruknął i zrobił usta jak do pocałunku, zbliżyliśmy się do siebie, zamknęłam oczy ale nie poczułam jego ust na swoich, tylko pociagnął mnie za rękę, i szedł dalej. Kazał mi czekać z pocałunkami. Uśmiechnięta szłam za nim, prowadził mnie po moim dużym domie. Nagle doszliśmy do schodów. Zapalił światło na schodach, dał mi do zrozumienia, ze na niektórych schodkach są jakieś karteczki, szłam po krętych schodach, pierwsza karteczka "chodź", szłam dalej, druga karteczka "ze mną", dalej leżały dwie karteczki na jednym schodku "po to na co zasługujesz". To było na tyle karteczek. Szłam za nim dalej. Doszliśmy na pierwsze piętro. Zasłonil mi oczy i musnął policzek. Poczułam w nozdrzach zapach jego perfum i wody kolońskiej. Zaciagnęłam sie nimi jak nigdy i szłam z zasłoniętymi oczami. nagle stanęliśmy,  i stanął za mną, odsłonił mi oczy, i położył swoją głowę na moim ramieniu i zaczął mruczeć. Zobaczyłam mój pokój oświetlony milionem świeczek, które rozpromieniały pokój, leżało dużo płatek róż, na parapecie, na którym zazwyczaj przesiadywałam oglądając Londyn leżały róże, bylo iż ah 8. 8 wspaniałych miesiecy z Zaynem. Dalej zauważyłam kadzidełka zapachowe, które rozprowadzały się powoli po pokoju, zachodziła dyfuzja - mieszanie się zapachów, ktore komponowały się ze soba i tworzyły romantyczny nastrój. Na łóżku widniały płatki róż i nowa czerwona pościel. Popatrzyłam na Zayna i podbiegłam na łóżko. Usiadłam na nim, a on podszedł do biurka zabrał dwa kieliszki i wino. Nalazł dla mnie i dla siebie. Podał mi kieliszek a swój postawił na szafce nocnej obok łóżka. Z szafki wyciągnął górę zdjęć. Nigdy ich tam wcześniej nie było. Usiadł obok mnie, musnął mnie swoim noskiem po policzku i podał zdjecie, oglądaliśmy je wszystkie razem. Były to nasze wspólne zdjecia, z imprez z wypadów, z parku, z każdych naszych wspólnych basenów, znalazły się tez jakieś samojebki z basenu i zdjecia robione aparatem wodnym, kiedy wspólnie moczyliśmy się w basenie, pamietałam ten dzień, bo wtedy namówiłam Zayna na basen. Chociaż wiedziałam, że boi i nienawidzi wody. Śmialiśmy się razem z naszych zdjeć. Piliśmy wino i rozmawialiśmy o przyszłośći. Było romantycznie, czułam jego perfumy, kadzidełka, nawet róże pachniały dziwnie mocno. Uśmiechnięta patrzyłam prosto w jego oczy, a w sercu czułam niewypowiedzianą radosc, która mnie rozrywała od środka. Czułam jak moje serce napełnia się wielką miłością, i jak scieszy się całe moje ciało. Kiedy mnie dotykał dostawałam drgawek. Widziałam każdy nawet najmniejszy jego gest. Patrzyl mi w oczy, i kosmyki wlosów które uwolniły się z koka zakładał za ucho. Nagle usiadł naprzeciw mnie i wyciągnął z kieszeni jedo pudełeczko, wlożył mi na palec pierścionek z brylancikiem
- Wiara.. - powiedział i wyciągnął następne prostokątne pudełeczko
- Nadzieja.. - szepnął i wyciągnął kolejne pudeleczko w kształcie serca
- Miłość... - popatrzył mi w oczy i wyciągnął większe prostokątne i podłóżne pudełko
- I ja.. - szępnął po czym moim oczom ukazał się naszyjnik wysadzany diamencikami z literką "Z"
Byłam tak ucieszona, że nie mogłam wytrzymać.
- Zayn.. - przytknął mi palec do ust
- Doskonale wiem czego chcesz myszko.. - powiedzial i z moich włosów zdjął gumknę, moje wlosy rozpuściły się i niedokładnie opadly na plecy. Wyciągnął moja bokserkę z szortów, i podciągnął ja do góry, siągnął mi ją i rzucił w kat, następnie rozpiął spodenki. Potem rozebraniem go to już była tlyko formalność. Zacząl mnie pieścić i namietnie całować. Był delikatny i ostrożny ale najwspanialszy w tym.

________________________________________
TYLE :)x

czwartek, 2 sierpnia 2012

Rozdział 49 .

- Kochanie ja lecę do chłopaków, chyba musimy poważnie pogadać. Dziwne że jeszcze media nie mówią. - powiedział
- No jasne, leć. Musicie sobie pogadać, i to chyba nawet bardzo poważnie.. Media zaczną się doszukiwać szczegołów kiedy wyjdziesz na nowej trasie koncertowej z zabandażowaną dłonią i przedramieniem. Zresztą, zaczną się zastanawiać już za chwile, jak tylko wyjdziesz na ulice, zaraz cię złapią. - powiedziałam
- Wiem, to jest najgorsze w byciu sławnym, ale w życiu bym z tego nie zrezygnował. Rose, za co ty mnie kochasz? Za sławę?
Podniosłam się i usiadłam na sofie, on też się podniósł
- Czyś ty oszalał!? No glupi jesteś , wariat, debil. Kocham Cię za twoje serce, charakter, romantyzm, i za to że jesteś taki piękny wewnątrz .. jak i na zewnątrz. Ale równiez kocham cię za to, że potrafisz pięknie śpiewać, bez twojego głosu nie byloby One Direction, bez głosu Niall lub Harrego lub każdego innego z chłopaków, w One Direction czegoś by brakowało.
- Rozumiem Cię wspaniale. - powiedział i wstał poszedł do korytarza i ubrał buty - To ja lecę do chłopaków, biorę samochód. - krzyknął wychylając sie z korytarza do salonu
- Dobrze, ale.. - powiedziałm i pobiegłam do niego - Ja idę do sami, będe jakoś 5 godzinki. Ale na wieczór będe w domu, nawet wcześniej, powinnam być ok 20. A ty kiedy będziesz?
- Ja będe już czekał na ciebie w domu baby. - powiedział i pcoałował mnie mocno po czym wyszedł z domu.
Pobiegłam do pokoju, przebrałam się w szorty i bokserkę z nadrukiem, było ok. 15, ale było bardzo ciepło, nie to co z rana. Upięłam włosy w rozczochrany koczek i sięgnęłam po mój listonoszko-kuferek, ubrałam vansy i wyszłam z domu, zamykając go na klucz. Zobaczyłam, że Zayn wyciągnął dopiero samochód z garażu, jakoś sobie radził z ta dłonią. Podbiegłam do auta, zatrzymał się i odsunął szybę.
- Masz klucze do domu? - zapytałam
- Tak mam w kieszeni kochanie. Nie bój sie, wszedłbym nawet przez okno, a poza tym mam dla ciebie pewna niespodziankę. - powiedział - Dowiesz sie wieczorem. A teraz bye, bo musze jechać, póki ulica wolna. 3maj się i nie zagadajcie sie, bo bęe dzwonił po ciebie, jeśli nie będziesz na czas.
- No wiesz! Tyle się z Samanthą nie widziałam! - krzyknęłam kiedy odjeżdżał
- PLOOTKARY ! - krzyknąl i już go nie było
Po 5 minutach byłam u Sami. Weszłam do niej do domu, gdzie powitała mnie jej mama, pracowała w Londynie, w jakiejś mieścinie, wiec miała w zwyczaju gadac po angielsku.
- Good afternoon baby ! - krzyknęła i mnie przytuliła - How are you?
- Dziękuje, dobrze, a jak u pani?
- Very good. Idzcie sobie porozmawiać, dawno cie nie było. Zaraz wam przyniosę ciasto i moze coś mocniejszego? - tak jej mama była lajtowa - Yes?
- Yes ! - krzyknęłam i pobiegłm z sami po krętych schodach do jej małego "mieszkanka" na górze. Całe pietro miała dla siebie, a w domu było ich aż dwa. Obie byłyśmy bogate, nie było tu czego ukrywać. Jej rodzice dobrze zarabiali, mieli swoje duże firmy. Moja mama jak przyjeżdżała do Londynu, odwiezała ze mną Samanthę i zaprzyjazniła się z jej mamą, bo obie prowadziły salony mody (Louis Vuitton), sprzedawały najdroższe ubrania i nowości, przez co ja i Sami byłysmy zawsze pięknie ubrane, ale wolałyśmy bardziej młodzieżowe stroje na codzień czy dyskoteki. Mój tata prowadził swoja firmę, a tata Sami, pracował w biurze, która zarządzał. Z Sami obgadałyśmy wszystkie mozliwe tematy, jej mama dała nam kawowy likier i ciasto. Śmiałysmy się jak nigdy. Zauważyłam, że już wybijala 6 godzina pobytu u Sami. Wyszłam z pokoju Sami i skierowałam się do drzwi
- Baby, where are you going?! - zapytała zmartwiona mama Sami - Violetta .
- Mój chłopak na mnie czeka w domu, ma jakąs niespodziankę. Nawet dwie.
- Nie szalej kiciusiu. A kiedy przyjedzie Blanca? - Blanca to była moja mama, miała jakieś zagraniczne korzenie
- Za jakis tydzień. Na pewno wpadniemy. A teraz lecę.! Bye! - pocąłowałam jej mamę, Sami również i wyszłam
Zobaczłam , że w całym domu jest ciemno, cieszyłam się, bo to oznaczalo, że Zayna jeszcze nie ma. Weszłam do domu i zamarłam..

______________
Jak myślicie co zobaczyła ROSE? Kto mógł być w jej domu? Starzy "przyjaciele" powracają? Czy ktoś iny będzie w domu Rose? Co będzie dalej?

swoje opinie i pomysły możecie napisać :)x wasza W. xoxo

Rozdział 48 .

Było wcześnie rano, pojechaliśmy do mieszkania Zayna z którego zabrał wszystkie swoje rzeczy, ja też spakowałam swoje ubrania i wepchnęliśmy je do porsche. Zayn oddał klucze i wyszlismy z bloku
- Już nigdy tu nie wrócę, napewno nie do tego mieszania.. - powiedziałam
- Ja również - przyznał mi rację Zayn
Wsiadłam za kółko, Zyan nie mógł jeszcze prowadzić. Ruszyliśmy do domu rodzinnego Zayna, mama chciała sie z nim jeszcze zobaczyć. Zayn powiedział jej, że był pijany i dlatego to wszystko, że z załamania , bo nie idziei im nad nową piosenką to się pociął. Nie chciał mówić prawdy, bo wyszło by na to, ze on jest totalnym idiotą, a ja jescze większą debilką niż sobie myślała. A z reszta, nie moge źle myśleć o mamie Zayna, ta kobieta naprawdę mnie akceptowała, a przede wszystkim była przyjaźnie do mnie nastawiona. Gdy dojechalismy, Zayn poszedł sie tylko przywitac, i powiedział, ze już wraca, do mnie do chłopaków, zawiadomił ja też o tym, że mieszkanie w Bradford juz oddał. Po kilku minutach wyszedł z domu, a jego mama za nim, czule się pożegnali i Zayn wsiadł do auta. Jego mama energicznie mi pomachała, zrobiłam to również i odjechaliśmy.
Po kilku godzinach jazdy byliśmy w centrum Londynu, to tutaj właśnie ja miałam swój dom i Zayna, a niedaleko znajdował sie kompleks chłopców. Mieliśmy blisko wszędzie, w końcu to centrum. Zaparkowałam pod garażem i wysiedlismy z auta. Jemu dałam klucze a sama wzięłam jedna z toreb, a on drugą do niezabandażowanej dłoni. W koncu byliśmy razem w domu, a przede wszystkim byliśmy w końcu SAMI. Ja przygotowałam coś do zjedzenia i razem skonsumowaliśmy to na balkonie z drugiej strony domu przy basenie i cichej muzyce z radia. Potem wyciągnęłam leżaki i rozwaliliśmy się z nimi koło basenu. Ja połozyłam sie na swoim, on na swoim, i leżeliśmy w ciszy, w ręku trzymałam sok, który ciągle popijałam. Nagle Zayn przerwał ciszę i zapytał
CLICK
- Jak mnie znalazłas?
- Twoja mama dała mi adres.. - powiedział
- Dlaczego szukałaś?
- Dowiedziałam się, że wyjechałeś do Bradford, Niall mi powiedział.. Dowiedziałam sie, że Perrie - tutaj jego twarz obciagła się smutkiem, nie zwróciłam na to uwagi - cię pocałowała, i mówiła , ze mnie kochasz, że nie chciałeś tego pocałunku, dotarło do mnie to wszystko i postanowiłam do ciebie jechać.. - skomentowałam całe jego pytanie
- Co było dalej?
- Przyjechałam, zobaczyłam cię w tym cholernym domu,w  tej głupiej łazience, całego zakrwawionego, jak już nie miałeś siły by żyć - do oczu napłynęły mi łzy i ciurkiem pociekły po mojej twarzy - Wołałam, krzyczałam do Ciebie, zebyś mnie nie zostawiał, zadzwoniłam po pogotowie. I potem dalej krzyczałam, żebyś nie odpływał, bo jesteś mi potrzebny.. i.. przepraszam, nie mogę. - krzyknęłam, i rzuciłam szklanką z sokiem o ziemie po czym wbiegłam do domu i zamknęłam się w łazience, usłyszałam ciche pukanie
- Rose, kochanie.. otwórz
- Nie, chce być z tym sama..
- Otwórz, nie dośc sie nacierpiałaś? Wyjdź i porozmawiajmy, musisz przełamać to.. Musisz nauczyć się opowiadać i zmieżać z problemami, nie je wypłakwać. Come on!
Otworzyłam łazienkę i wyszłam z niej, usiadłam obok niego w salonie.
- Jak ja mam nie wypłakiwać? Cały czas mam przed oczyma obraz twojej zakrwawionej ręki. Po co ty to zrobiłeś? No po co okaleczyłeś sam siebie? Na zawsze zostaną ci ślady! - krzyknęłam na niego wkurzona
- Kocham cię mała, - powiedział i posadził mnie na swoich kolanach- a zrobiłem to z głupoty, ale nie potrafiłem już walczyć sam ze sobą , z tym uczuciem, po tym jak odjechałaś, myślałem że wszystko skończone. Wiem ile przeze mnie wycierpiałaś, ale to już tyle.. Na pewno tyle.. - szepnął mi do ucha i złozył na moim policzku pocałunek
- Nie rób tego nigdy więcej .. - powiedziałam
- Mam cię nie całowac nigdy więcej? To trudne ! - powiedział
- Nie o to mi chodziło gluptasie, mówiłam o rekach, i o zabijaniu się, upijaniu, wciaganiu! - powiedziałam - Jesteś na zawsze o tutaj - wzięłam w swoje dłonie jego jedna rękę, zgjęłam jego 4 palce, a 5 wskazujący, przytknęłam do mojego serduszka - Tutaj.. - powiedziałam
Popatrzył na mnie swoimi oczami czarnymi jak węgielki, w których tańczyło miliony iskierek i przytulił mnie mocno do siebie, Otarł moje zaszklone oczy i przysunął się do mnie
- Zastanawiam się czy nie przerwać Ci tej chwili - powiedziałm
- Rose.. - powiedział zniecierpliwiony
- No dobra dobra. - powiedziałam
Dotknęłam jego warg końcówką jezyka, i delikatnie przejechałam po jego ustach, zataczając kółka. Udało mi się "wtargnąć" z moim języczkiem do środka jego ust, gdzie czekał na mnie jego jezyk.
Całował mnie czule, lecz ostrożnie. Ręce wplótł w moje włosy i odgarnął włosy które przysłaniały moją twarz. W końcu uwolniliśmy się od siebie i patrzył mi głęboko w oczy i jeździł po moim policzku. Wstaliśmy z sofy i rozłożyliśmy ją tak, by można było się położyć. On się położył i obok siebie zrobił miejsce dla mnie, leżeliśmy razem, on mi opowiadał o swoim dzieciństwie a ja zasłuchana leżałam głową na jego klatce piersiowej, jeżdżąc rękami po jego brzuchu.
_______________________________________
DOŚĆ <3xoxo

wasza W. xoxo