CLICK
Wsiadłyśmy do taksówki i pojechałyśmy do największego klubu w Londynie w jakim miał występowac nasz ulubiony zespół. Przez całą drogę piszczałyśmy i opowiadałyśmy sobie o tym jak będzie super. Taksówkarz miał nas chyba dość, w lusterku widziałam , że nieźle przewracał oczyma jak piszczałyśmy, odsunęłam więc szyby w samochodzie wystawiłam głowę i ręce i zaczełam piszczeć. Nigdy nie byłam tak szcześliwa jak teraz, że zobacze chłopaków , którzy zmienili diametralnie moje życie. Odkąd ich poznałam, odkąd poraz pierwszy zobaczyłam odcinek X-Factor i jak ich połączyli, te ich twarze uśmiechnięte, ta ich wdzięczność w oczach za to że dostali tak wielką szansę, to potem już tylko było moją tradycją oglądać co tydzień telewizor w tych samych godzinach, o tej samej porze i ich samych starających się o głosy i przejscie dalej. Nagle za boczki chwyciła mnie Kate i wciągnęła do środka taksówki.
- Siadaj, bo jeszcze nas wywali hahahhahaha - powiedziała i zaczęła się śmiać
Złapała nas taka faza jak to zawsze gdy wypiłyśmy alkohol, łatwo było nas upić, po spożyciu kilku piw już latałyśmy całe po ścianach, byłyśmy do siebie takie podobne, identyczne. Różnił nas tylko wygląd, ale we wnętrzu naszego serca byłyśmy totalnie takie same, nawet sie zastanawiałysmy czy nie mamy wspolnych rozdziców którzy rozdali nas do trzech innych rodzin, ale kiedy to wymysliłyśmy to zaczęłyśmy się panicznie śmiać i nie wierzyć we własną głupotę. Nagle facet zatrzymał taksówkę, wszystkie popatrzyłyśmy po sobie ze strachem, "co ? miał nas wywalić?!" pomyślała każda z nas, ale gdy tylko otworzyłam drzwi zobaczyłam klub a przed nim rozszalałe piszczące dziewczyny, z uśmiechem wyszłyśmy z auta, przez odsuniętą szybkę zapłaciłam za taksówkę i podeszłam do dziewczyn które przepychały się przez tłum fanek. Deptały po moich butach, ciągnęły mnie za koszulkę, ale wkurzona szłam dalej, krzyczałyśmy do ochrony, że mamy bilety i podniosłyśmy ręce do góry. Ochroniarz najpierw złapał dłoń Kate i wyciągnął ją z tłumu, potem moją i na koncu Lily. Stałysmy już za bramkami szczęśliwe , ze przeszłyśmy przez to piekło. Pełno fotoreporterów robiło nam zdjecia, błyskali nam fleszami po oczach, wkurzona pokazałam bilet, koleś oddarł od niego cząstkę i weszłam za drzwi. Pełne trybuny dziewczyn, siedziały i rozmawiały ze sobą płacząc, z przygotowanymi tabletami i IPhonami , popatrzyłam po całej sali i zeszłam na sam dół.
- Który rząd wybieramy? - zapytała Lily
- Jakie mamy do wyboru?
- Prócz pierwszego, bo tam są zajęte dla tych z droższymi biletami VIP. A od 2 do 10 te które mają tańsze VIP'y . - powiedziała Kate
- Dobra, to moze usiądziemy w 10? Bedziemy troszkę wyżej, będziemy ich też lepiej widzieć, nie będziemy musiały ciągnąc twarzy do góry by na nich spojrzeć, będzie chyba wporządku siedzieć w 10 . - powiedziałam
- W sumie dobry pomysł - powiedziała Lily
- Tak, może być. - powiedziała Kate - Mam nadzieje, że jakieś idiotki nie będą rzygać na ich widok, nie mam zamiaru się zbrudzić. - powiedziała Kate
- Ty to paniusia jesteś, weś się w końcu zamknij kobieto, naucze cię być milsza i pomocną. Od jutra masz korepetycje - powiedziałam
- Ale... maaaaaamooooooooooooooooooooooo - powiedziała Kate
- Dobra, tyle, zajmuj miejsce, bo ludzie następni wchodzą. - powiedziałam
Zajęłyśmy miejsca dla tańszych biletów VIP, postawiłysmy na ten 10, żebyśmy widziały, żeby było dobrze nagrywać i zeby nie było też za blisko. O 19:05 miał się rozpocząć koncert, miałyśmy jeszcze 10 minut. Siedziałyśmy i gadałyśmy, nagle przerwały nam odgłos gongu. Przestraszone popatrzyłyśmy na scene, na ekranach jakiegoś bilbordu pojawił się filmik jak chłopcy jadą Vanem i odliczanie 10 sekund. Byli oni wszyscy pokazani, o każdym którki opisik, i ich piekne twarze po chwili usłyszałam pierwsze akordy "Na Na Na" i zaczęłam klaskać a potem głośno piszczeć wraz z Katy i Lily, nie mogłysmy się powstrzymać, skoczyłysmy z krzeseł i zaczęłyśmy klaskać i śpiewać tekst piosenki z chłopakami
"We've got a bit of love hate
You take me to the edge then you hit the brakes
I say it's over one day
But then I'm calling back begging you to stay
We make up then we break up all the time"
Ucieszona tym, że w końcu ich widze, na żywo, jestem nie tak daleka by ich dotknąć, popatrzeć w oczy, tego żeby im powiedzieć jak dzięki nim zmieniło się moje życie, podziękowac za wszystko, powiedzieć jak ich kocham, i nagle zaczęłam tak strasznie płakać. Zauważyłam że nei tylko ja płakałam i piszczałam, Kate i Lily też, inne dziewczyny z naszego rzędu też płakały, aż usiadły i zasłoniły twarz w dłoniach. Usmiechnięta wyciągałam ręce jak najdalej, wiedziałam, ze mnie nie chwycą za nią , no ale oni też do nas je wyciągali, takie "dalekie" dotykanie ich... ah.. Było tak cudownie, potem śpiewaliśmy "Stand Up" i "I Wish". Nadszedł czas na covery chlopaków, Zayn śpiewał "I Gotta Feeling" , Niall " Stereo Hearts" , Louis "Valerie" i Liam z chłopakami "Torn" , ale nie tylko oni to śpiewali, cała sala zaczęła śpiewać Torn, z takim przekonaniem, że ja nie mogłam pohamować łez i znów wybuchłam płaczem, lecz nie przestawałam śpiewać, to było coś cudownego. Potem przeleciały wszystkie piosenki tak szybko i zadawanie pytań chłopcom poprzez twittera. Oczywiście wysłałam multum pytań , ale nie odczytali mojego. Nadszedł konieć koncertu, chłopcy zaśpiewali "I Want" i gorącymi słowami pożegnali fanów. Usiadłam bezsilnie na krześle i schowałam telefon do torebki, robiłam przez cały koncert tyle zdjęc, tyle nagrywałam to było cudowne. Nagle usłyszałam akordy WMYB, i chłopcy znowu wyskoczyli na scene, powiedzieli że mają niespodziankę i że jest to spędzenie całego dnia z Niallem Horanem i godzinę z całym One Direction , i będzie to tylko jedna osoba. Nagle reflektory zaczęły krażyć po sali, i nagle oślepiło mnie światło i padło na mnie, Katy i Lily patrzyły na mnie i piszczały, kazały mi wstawać. Wstałam i popatrzyłam się po sali, wszyscy się mnie przyglądali, nie wiedziałam o co chodzi, bo nie skupiałam się na słowach, szumiało mi w głowie
- WYGRAŁAŚ DZIEŃ Z HORANEM - krzyknęła Katy
- AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA!!! - pisnęłam na całą salę, a Zayn i Louis wraz z Harrym i Liamem zaczęli się śmiać, Niall stał niepewnie i posłał mi tylko ciepły uśmiech, chyba się już mnie przestraszył.
- Jak się nazywasz?
- NATASHA POSSTER !
- Natasha Posster, tak? Dobrze, długie ciemne włosy, chuda.. wporządku, zapamietamy cię, właśnie kamera zrobiła Ci zdjecie, a ty wygrałaś dzień z Niallem Horanem i godzinę z nami. Gratulujemy, przyjdź po koncercie na M&G i powiemy ci co i jak! - krzyczał Zayn i zbiegli ze sceny, ja opadłam na krzesło i zasłoniłam twarz w dłoniach.
____________________________________________________________________________
To by było na tyle. Jak się podoba?
Łączna liczba wyświetleń
poniedziałek, 27 sierpnia 2012
niedziela, 26 sierpnia 2012
ROZDZIAŁ 1 .
Uczesałam włosy w porządny kok w niesamowitym nieładzie jak to zawsze miałam w zwyczaju, za chwilę miała przyjść Kate i Lily. Umalowałam rzęsy tuszem, najpierw jednym, potem poprawiłam drugim, na twarz nałożyłam bazę nie koloryzującą i na to podkład do cery naturalnej. Dom mój i moich rodziców był trzypiętrowy. Pierwsze pietro (parter) był ogólny, dla gości którzy nas odwiedzali i inne takie. Rodzice mieli dla siebie całe drugie piętro wraz z moją młodszą siostrzyczką Emily, która miała roczek, a ja miałam dla siebie całe trzecie piętro. Miałam swoja łazienke, pokój, salon, garderobę i kuchnię, z której rzadko korzystałam. Kiedy podjęliśmy decyzję o przeprowadzce z pod Londynu w jego centrum, rodzice postanowili zbudować ten dom z myślą tez o tym, że kiedyś będę miała swoje własne prywatne życie i wszystko urządzili dla "dorosłej" mnie w przyszłośći. Teraz zupełnie z niej nie korzystam, czasem jeśli wapdna zanjomi i robię kawę i nie chcę mi sie jezdzić windą od parteru na 3 piętro. Tak tak, mieliśmy w domu windę, jeśli rodzice już myśleli o nowym domie, to miał być on wypasiony i w "tych" czasach, czyli full wypas all exclusive . Mieszkaliśmy w nim od jakiegoś roku, przeprowadzilismy się odrazu po narodzinach Emily. Moi rodzice bardzo się kochali mama miała na imię Isabella a tata Alexander. Świetnie się z nimi dogadywałam, mieli do mnie niesamwoite zaufanie, starałam się je kreowac już od najmłodszych lat. Pozwalali mi na wiele, mało było takich rodziców, ale sama sobie na to zapracowałam, posłusznością i szacunkiem do nich, nie miałam powodów by na nich krzyczec czy się denerwować, oczywiscie zdarzały się sprzeczki ale małe, skoro mi ufali i pozwalali na wiele, nie bło miejsca na kłótnie. Z zamyslenia wyrwała mnie Kate , która właśnie właziła przez okno do mojego pokoju, a za nią Lily - miałam do swojego pokoju drabinkę, żeby mogły wpadać przez okno, były oryginalne, mimo tego, że z mojego trzeciego piętra , można bylo dostac się na dwór bo miałam na swoim pietrze drzwi wyjściowe i schody prowadzące na sam dół. Czyli mogłam się spokojnie wykrasć i nikt by nie zauważył.
- No wychodzisz już? - zapytała Kate wskakując do mojego pokoju ze szczerym usmiechem na swojej twarzy
- Tak już wychodzę - powiedziałam odkładajac gąbeczke do podkładu na moją pokojową toaletkę
- No właśnie chodź - powiedziała Lily wchodząc do pokoju, po czym uderzyła się w czubek głowy o okno i syknęła z bólu - Ała!
- Hahahahaha, wchodź - podałam jej rękę - Wszystko wporządku, nic ci nie jest
- Ta daj se spokój Natt, tylko się uwaliła w ten głupi łeb - powiedziała przyjaźnie Kate
- Ucisz się że - powiedziałam i trzepnęłam ją w czoło dłonią, bardzo lekko
Uśmiechnięta pobiegłam w szlafroku do mojej garderoby i wybrałam sobie ciuchy, do pokoju wróciłam ubrana w TO . Zobaczyłam przyjaciółki leżące na łóżku i bawiące się moim tabletem.
- Łaaał, gdzieś ty kupiła te super szorty, są super! - powiedziała Lily
- Aa w TopShopie!
- No fajne fajne - powiedziała Katy nie opuszczając wzroku z ekranu tableta
- Co ty robisz, pokaż. - wyrwałam jej tableta z dłoni - Dodajesz znwou durne tweety na moim twitterze! - krzyknęłam z "bólem"
- No wybacz serduszko, ale to jest takie suuuuper, KARNIAK ZA NIEWYLOGOWANIE - krzyknęła Katy
- Tak Cię nienawidzę dziewczyno. a ty Lily sie tak temu przyglądałaś? - powiedziałam
- Noo wiesz, to było nawet interesujące, czytajac twoje wiadomosci prywatne.. hahahahah - parsknęła Lily
- Młodsza a cwana, no no - powiedziałam - Dobra dawajcie tutaj, robimy kilka fotek i spadamy. - powiedziałam po czym skorzystałam z drzwi, otworzyłam je i ukazały mi sie schody prowadzące na pietro moich rodziców, nie chciałam do nich jechac windą więc krzyknęłam ze schodów
- Mama! Chodź tu !
I wróciłąm do pokoju, po chwili do mojego pokoju wtargnęła uśmiechnięta mamuśka i przywitała się z dziewczynami dając im całusa w policzek.
- Zrobisz nam fotkę? - zapytałam
- Jasne ustawcie się najpierw jakoś super a potem śmiesznie i wesoło i..
- Mamo nie gadaj, rób - powiedziałam i dałam jej tableta, zrobiła nam kilka fotek i skierowałysmy się do wyjścia na podwórko przez moje 3 piętro drzwiami wyjściowymi.
- No to dziewczyny koncert... - powiedziałam
- ONE DIRECTION - krzyknęłyśmy wesoło
____________________________________________________
Jesteśmy już po pierwszym etapie, za mną mam pierwszy rozdział, jakoś mi poszło. Podoba się?
Liczba wyświetleń stron dzisiaj - 1 977 , damy rade dzisiaj do 2000? Jesli tak to będzie rekord bloga!
Liczba wyświetleń stron dzisiaj - 1 977 , damy rade dzisiaj do 2000? Jesli tak to będzie rekord bloga!
BOHATEROWIE NOWEGO OPOWIADANIA
Czeeść, za sobą mam już jedno 66 rozdziałowe opowiadanie o Zaynie i Rose, teraz czeka was zupełnie co innego. Nowe opowiadanie, nowe przygody nowi bohaterowie.
Natasha "Natt" Posster - 18 lat, dziewczyna skromna, przeżywa wiele przygód, mieszka w Londynie i jest fanką One Direction. Ma wspaniałych , kochających rodziców, którzy jej ufają w dużym stopniu, ma dwie przyjaciółki i jest lubiana w szkole dlatego, ze zawsze jest chętna do pomocy i bardzo przyjacielska. Ma młodsza siostryczkę - Emily. Nie ufa facetom i nie chce się wiązać z żadnym z chłopaków, została przez jednego tragicznie zraniona - od tatego czasu ma dystans. Lubi fotografię i grać na gitarze. SAMOTNA
Kate Feresounger - 18 lat, przyjaźni się z Natashą, mieszka w Londynie, dobrze się uczy , lubi One Direction oraz The Wanted , jest przeciwieństwem Natashy, potrafi być wredna do szpiku kości, przez co Natasha zawsze musi ją uciszać by w tłumie nie powiedziała nic głupiego i ratować jej "tyłek" gdy powie o dwa słowa za dużo . Tak jak główna bohaterka ma zaufanie rodziców, zna się z Natashą od przedszkola, ich rodziny się przyjaźnią. Gra na fotrepianie. Uwodzicielska i chamska. AKTUALNIE Z KIMŚ ROMANSUJE
Lialianna "Lily" Evnstone - 17 lat, jest młodsza od Kate i Natashy, ale znają się za czasów podstawówki i bardzo się przyjaźnią, czasami sprzecza się z mamą, ale ma z tata bardzo dobry kontakt, jest poukładana i wesoła, tak jak Natasha zawsze chętna pomóc, słucha Demi Lovato i Seleny Gomez, lubi Justina Biebera, ale jest też fanką One Direction. Jej pasją jest taniec, i oddaje się temu zupełnie poprzez uczestniczenie w długoletnim zespole tanecznym. Skromna i wrażliwa. SAMOTNA
Zespół chłopaków ONE DIRECTION - od lewej : Zayn Malik, Louis Tomlinson, Harry Styles, Liam Payne, Niall Horan.
Cristian Monssmen - chłopak ma 18 lat, chodzi do klasy z Natashą i Kate, po wakacjach idzie na studia te same co Natasha, dziewczyna podoba mu się od dawna, ale dobrze wie że nie chce ona nikogo mieć, jest dla niej wiernym przyjacielem i oparciem.
Natasha "Natt" Posster - 18 lat, dziewczyna skromna, przeżywa wiele przygód, mieszka w Londynie i jest fanką One Direction. Ma wspaniałych , kochających rodziców, którzy jej ufają w dużym stopniu, ma dwie przyjaciółki i jest lubiana w szkole dlatego, ze zawsze jest chętna do pomocy i bardzo przyjacielska. Ma młodsza siostryczkę - Emily. Nie ufa facetom i nie chce się wiązać z żadnym z chłopaków, została przez jednego tragicznie zraniona - od tatego czasu ma dystans. Lubi fotografię i grać na gitarze. SAMOTNA
Kate Feresounger - 18 lat, przyjaźni się z Natashą, mieszka w Londynie, dobrze się uczy , lubi One Direction oraz The Wanted , jest przeciwieństwem Natashy, potrafi być wredna do szpiku kości, przez co Natasha zawsze musi ją uciszać by w tłumie nie powiedziała nic głupiego i ratować jej "tyłek" gdy powie o dwa słowa za dużo . Tak jak główna bohaterka ma zaufanie rodziców, zna się z Natashą od przedszkola, ich rodziny się przyjaźnią. Gra na fotrepianie. Uwodzicielska i chamska. AKTUALNIE Z KIMŚ ROMANSUJE
Lialianna "Lily" Evnstone - 17 lat, jest młodsza od Kate i Natashy, ale znają się za czasów podstawówki i bardzo się przyjaźnią, czasami sprzecza się z mamą, ale ma z tata bardzo dobry kontakt, jest poukładana i wesoła, tak jak Natasha zawsze chętna pomóc, słucha Demi Lovato i Seleny Gomez, lubi Justina Biebera, ale jest też fanką One Direction. Jej pasją jest taniec, i oddaje się temu zupełnie poprzez uczestniczenie w długoletnim zespole tanecznym. Skromna i wrażliwa. SAMOTNA
Zespół chłopaków ONE DIRECTION - od lewej : Zayn Malik, Louis Tomlinson, Harry Styles, Liam Payne, Niall Horan.
Cristian Monssmen - chłopak ma 18 lat, chodzi do klasy z Natashą i Kate, po wakacjach idzie na studia te same co Natasha, dziewczyna podoba mu się od dawna, ale dobrze wie że nie chce ona nikogo mieć, jest dla niej wiernym przyjacielem i oparciem.
Rozdział 66 - ostatni.
CLICK
Nagle zobaczyłam w salonie na sofie Zayna, który siedział i podpierał czoło rękoma wpatrujac się w podłogę, poderwał się na równe nogi gdy tylko mnie zobaczył i poprawił kosuzlę oraz spodnie. Zdenerwowany wydukał
- Ro, Rose. Hej, wiesz y.. - zaczął się jąkać
- Noo tak słucham?
- Bo wiesz.. Jest ten, yy Nial..
- To wszystko była ściema, a ja głupia w to uwierzyłam tak?
- To znaczy, no tak. To moja wina, bo chciałem żeby on mi pomógł, żebyś wródziła, tęskniłem za Toba, twoim uśmiechem, jesteś moim tlenem. Żałuję tego co zrobiłem.
- Zayn.. Powiedz mi wszystko - szepnęłam i usiadłam na sofie obok niego.
- To było tylko jedno spotkanie, dwa telefony i kilka pocałunków..
- Pocałunków!? - krzyknęłam
- Prosze, wysłuchaj.. Potem , gdy ogarnąłem co zrobiłem.. Ja uciekłem od niej, chciałem zapomnieć, to mnie dręczyło. Ja przepraszam.. wybacz mi. - mówił
- Zayn, to takie trudne, ale.. ale ja też nie potrafię żyć bez Ciebie, dziękuje Ci za ten pocałunek na lotnisku, to było najlepsze co mogłeś dla mnie zrobić. Przepraszam za wszystko, źle Cię traktowałam.
- To nieważne, błagam.. Zapomnijmy o tym, żyjmy jak dawniej, odbudujmy zaufanie. - powiedział i popatrzył na mnie swoimi czekoladowymi oczami, po moim rozgrzanym policzku pociekły łzy które on szybko jednym ruchem kciuka otarł
- Zayn, Kocham Cię.
- Ja Ciebie bardziej, niemożliwie! - powiedział i orzyciągnał mnie do siebie mocno tuląc. - Nareszcie to już za nami, nie mogłem tego dłużej znieść, przepraszam, za to że musiałaś wracać w takim strachu..
- Nie ważne, dobry pomysł nie jest zły, pragnęłam tego powrotu.. - powiedziałam i zatopiłam się w jego ustach które łapczywie i natarczywie mnie całowały.
- Gdzie Niall? - zapytałam
- U siebie w pokoju.
- Idę z nim pogadać - powiedziałam a Zayn przytaknął tylko głową, wyszłam po schodach na górę i weszłam do znanego mi pomieszczenia, na łóżku siedział Niall z gitarą
- Rose, jesteś . Nareszcie! Nie mogłem stać na lotnisku i ci machac na powitanie, wszystko bym popsuł, ale machałem sobie do okna w strone nieba - powiedział
- Witaj! Tęskniłam!! - powiedziałam - Dziękuję ze tak nam pomagasz, Niall.. zostańmy przyjaciółmi. - powiedziałam
- Wporządku, jakoś dam radę, ale zawsze pamietaj możesz do mnie przyjśc i ze mną porozmawiać, zawsze zawsze! - powiedział i przytulił mnie do siebie
- Wiem o tym.. - powiedziałam ale przerwał mi Zayn który wszeł do pokoju i przeprosił Nialla i poprosił mnie, zebym z nim gdzieś poszła. Wyszłam za nim, na chodniku stąły moje walizki, zaniósł je do kompleksu i wrócił do mnie, po cyzm chwycił mnie za rękę i ruszylismy. Nie wiedziałam gdzie idziemy, ale w pewnym momencie weszlismy do jakiegoś hotelu, Zayn usmiechnął się do sekretarki i ruszył do windy. Nie chciał mi nic powiedziec, więc nie pytałam. Byliśmy na ostatnim piętrze, po czym weszlismy do pomieszczenia z drabiną, kazał mi isć, wyszłam pierwsza a on za mną, znaleźliśmy się na dachu budynku, gdzie leżał koc, koszyk i świece. Popatrzyłam na niego, a on uśmiechnął się do mnie i pocąłował mnie mocno wplatajac ręcę we włosy. Usiedlismy na kocu i delektowaliśmy się owocami w koszyku, opwiadalismy sobie różne rzeczy, było tak cudownie, tęskniłam za tym. Włożył sobie winogrono do buzi, trzymamł je na zewnątrz ustami, przysunęłam się do niego i wykradłam z nich to małe zielone winogronko po czym on pstryknał mnie w nos.
- Rose.. - powiedział
- Tak? - zapytałam
- Rose.. wstań.. - niepewna co sie dzieje, straciłam uśmiech z twarzy i posłusznie wstałam on uklęknął i zapytał
- Rosalie McGuier czy wyjdziesz za mnie?
- AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAaaa! - zaczęłam piszczeć w niebogłosy, Zayn przysłonił uszy i zaczał się głośno śmiać, moim oczom ukazał się pierścionek wysadzany brylancikami , moje serce oblała fala wrzątku, zagotowalo się we mnie, motyylki w brzuchu zaczeły taniec szczęścia. - TAK ZAYNIE MALIKU! - krzyknęłam rozkładając ręce i obracając się w okół wlasnej osi, po czym Zayn chwycił mnie w objęcia i podniósł do góry, stanął po chwili i krzyknął
- KOCHAM ROSEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEE! - krzyknął na cąły Londyn
- KOCHAM ZAYNAAAAAAAAAAAAAAAAAAA!! - krzyknęłam po czym wybuchnęliśmy śmiechem i zaczęliśmy się calować
*dwa miesiące później*
- Jak podoba ci się nasz nowy dom? - zapytał
- Jest cudowny!! Zayn tyle sypialni, salonów, łazienek, pokoi do rozrywki, basen , sauna !! KOCHAM CIE! - powiedziałam
- To jest nasz nowy domek, mój i twój!
- Ja tez mam niespodziankę! - powiedziałam
- Tak? - zapytał
- Jestem w ciąży, urodze nam małe Maliki! Rozumiesz? Nic nas nie rozłączy! - Zayn wywalił oczy i pośpiesznie otworzył okno i zaczął się wydzierać
- BĘDĘ OJCEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEM - wykrzyczał
- Cicho idioto - powiedziałam śmiejąc się
- Kocham cię dziewczyno, urodzisz mi cudowne dziecko, a my będziemy najlepszymi rodzicami!!
______________________________________________________________________________
Kiedyś musiał nadejść koniec historii Zayna i Rose, tak to się własnie kończy. Mam nadzieje, że wam się podobało. Na dniach oczekujcie być moze nowego opowiadania, jesli bedziecie takowe chcieli, będe pisała! :) Mam już pomysły na nowych bohaterów, nowe sytuacje, chcecie piszcie - TAK.
Dziękuje wszystkim którzy ze mna tu trwali i pisali komentarze, za wejścia, jesteście niesamowici a ja was KOCHAM.
Nagle zobaczyłam w salonie na sofie Zayna, który siedział i podpierał czoło rękoma wpatrujac się w podłogę, poderwał się na równe nogi gdy tylko mnie zobaczył i poprawił kosuzlę oraz spodnie. Zdenerwowany wydukał
- Ro, Rose. Hej, wiesz y.. - zaczął się jąkać
- Noo tak słucham?
- Bo wiesz.. Jest ten, yy Nial..
- To wszystko była ściema, a ja głupia w to uwierzyłam tak?
- To znaczy, no tak. To moja wina, bo chciałem żeby on mi pomógł, żebyś wródziła, tęskniłem za Toba, twoim uśmiechem, jesteś moim tlenem. Żałuję tego co zrobiłem.
- Zayn.. Powiedz mi wszystko - szepnęłam i usiadłam na sofie obok niego.
- To było tylko jedno spotkanie, dwa telefony i kilka pocałunków..
- Pocałunków!? - krzyknęłam
- Prosze, wysłuchaj.. Potem , gdy ogarnąłem co zrobiłem.. Ja uciekłem od niej, chciałem zapomnieć, to mnie dręczyło. Ja przepraszam.. wybacz mi. - mówił
- Zayn, to takie trudne, ale.. ale ja też nie potrafię żyć bez Ciebie, dziękuje Ci za ten pocałunek na lotnisku, to było najlepsze co mogłeś dla mnie zrobić. Przepraszam za wszystko, źle Cię traktowałam.
- To nieważne, błagam.. Zapomnijmy o tym, żyjmy jak dawniej, odbudujmy zaufanie. - powiedział i popatrzył na mnie swoimi czekoladowymi oczami, po moim rozgrzanym policzku pociekły łzy które on szybko jednym ruchem kciuka otarł
- Zayn, Kocham Cię.
- Ja Ciebie bardziej, niemożliwie! - powiedział i orzyciągnał mnie do siebie mocno tuląc. - Nareszcie to już za nami, nie mogłem tego dłużej znieść, przepraszam, za to że musiałaś wracać w takim strachu..
- Nie ważne, dobry pomysł nie jest zły, pragnęłam tego powrotu.. - powiedziałam i zatopiłam się w jego ustach które łapczywie i natarczywie mnie całowały.
- Gdzie Niall? - zapytałam
- U siebie w pokoju.
- Idę z nim pogadać - powiedziałam a Zayn przytaknął tylko głową, wyszłam po schodach na górę i weszłam do znanego mi pomieszczenia, na łóżku siedział Niall z gitarą
- Rose, jesteś . Nareszcie! Nie mogłem stać na lotnisku i ci machac na powitanie, wszystko bym popsuł, ale machałem sobie do okna w strone nieba - powiedział
- Witaj! Tęskniłam!! - powiedziałam - Dziękuję ze tak nam pomagasz, Niall.. zostańmy przyjaciółmi. - powiedziałam
- Wporządku, jakoś dam radę, ale zawsze pamietaj możesz do mnie przyjśc i ze mną porozmawiać, zawsze zawsze! - powiedział i przytulił mnie do siebie
- Wiem o tym.. - powiedziałam ale przerwał mi Zayn który wszeł do pokoju i przeprosił Nialla i poprosił mnie, zebym z nim gdzieś poszła. Wyszłam za nim, na chodniku stąły moje walizki, zaniósł je do kompleksu i wrócił do mnie, po cyzm chwycił mnie za rękę i ruszylismy. Nie wiedziałam gdzie idziemy, ale w pewnym momencie weszlismy do jakiegoś hotelu, Zayn usmiechnął się do sekretarki i ruszył do windy. Nie chciał mi nic powiedziec, więc nie pytałam. Byliśmy na ostatnim piętrze, po czym weszlismy do pomieszczenia z drabiną, kazał mi isć, wyszłam pierwsza a on za mną, znaleźliśmy się na dachu budynku, gdzie leżał koc, koszyk i świece. Popatrzyłam na niego, a on uśmiechnął się do mnie i pocąłował mnie mocno wplatajac ręcę we włosy. Usiedlismy na kocu i delektowaliśmy się owocami w koszyku, opwiadalismy sobie różne rzeczy, było tak cudownie, tęskniłam za tym. Włożył sobie winogrono do buzi, trzymamł je na zewnątrz ustami, przysunęłam się do niego i wykradłam z nich to małe zielone winogronko po czym on pstryknał mnie w nos.
- Rose.. - powiedział
- Tak? - zapytałam
- Rose.. wstań.. - niepewna co sie dzieje, straciłam uśmiech z twarzy i posłusznie wstałam on uklęknął i zapytał
- Rosalie McGuier czy wyjdziesz za mnie?
- AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAaaa! - zaczęłam piszczeć w niebogłosy, Zayn przysłonił uszy i zaczał się głośno śmiać, moim oczom ukazał się pierścionek wysadzany brylancikami , moje serce oblała fala wrzątku, zagotowalo się we mnie, motyylki w brzuchu zaczeły taniec szczęścia. - TAK ZAYNIE MALIKU! - krzyknęłam rozkładając ręce i obracając się w okół wlasnej osi, po czym Zayn chwycił mnie w objęcia i podniósł do góry, stanął po chwili i krzyknął
- KOCHAM ROSEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEE! - krzyknął na cąły Londyn
- KOCHAM ZAYNAAAAAAAAAAAAAAAAAAA!! - krzyknęłam po czym wybuchnęliśmy śmiechem i zaczęliśmy się calować
*dwa miesiące później*
- Jak podoba ci się nasz nowy dom? - zapytał
- Jest cudowny!! Zayn tyle sypialni, salonów, łazienek, pokoi do rozrywki, basen , sauna !! KOCHAM CIE! - powiedziałam
- To jest nasz nowy domek, mój i twój!
- Ja tez mam niespodziankę! - powiedziałam
- Tak? - zapytał
- Jestem w ciąży, urodze nam małe Maliki! Rozumiesz? Nic nas nie rozłączy! - Zayn wywalił oczy i pośpiesznie otworzył okno i zaczął się wydzierać
- BĘDĘ OJCEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEM - wykrzyczał
- Cicho idioto - powiedziałam śmiejąc się
- Kocham cię dziewczyno, urodzisz mi cudowne dziecko, a my będziemy najlepszymi rodzicami!!
______________________________________________________________________________
Kiedyś musiał nadejść koniec historii Zayna i Rose, tak to się własnie kończy. Mam nadzieje, że wam się podobało. Na dniach oczekujcie być moze nowego opowiadania, jesli bedziecie takowe chcieli, będe pisała! :) Mam już pomysły na nowych bohaterów, nowe sytuacje, chcecie piszcie - TAK.
Dziękuje wszystkim którzy ze mna tu trwali i pisali komentarze, za wejścia, jesteście niesamowici a ja was KOCHAM.
Rozdział 65 .
*3 dni później*
Rano onudziłam się z lekkim bólem głowy, poszukałam w swojej kosmetyczce jakichś tabletek, zażyłam je i poszłam się umyć. Gdy skończyłam się myć, uczesałam włosy w wysokim kucyku i ubrałam TO. Nagle zadzwonił do mnie telefon Zayn. Postanowiłam odebrać
- Halo?
- Cześc skarbie, jest sprawa..
- Tak słucham , jaka?
- Niall... jejku on jest.. wracaj, jesteś mu teraz potrzebna!
- Co z nim?!
- Jest ciężko chory. Rezerwuj bilet i postaraj sie być dzisiaj wieczorem. On błaga.
- Matko Święta!! Będę, będę w Londynie. Jutro, moze dzisiaj póżno w nocy! - krzyknęłam i się rozłączyłam, wyciągnęłam walizkę i zaczęłam pakowac wszystkie swoje rzeczy, między czasie zadzwoniłam na lotnisko, zarezerwowałam sobie lot na 13:00 do Londynu. Miałam jeszcze 2 godziny do odlotu. Nagle do mieszkania wszeł Arek
- Pukałem, ale.. - stanął i go zamurowało, patrzył na walizki, ciuchy i na mnie jak się pakowałam
- Cześć cześć. - powiedziałam pośpiesznie
- Co ty robisz?
- Wracam do Londynu, mój przyjaciel.. to znaczy Niall, Niall Horan mnie potrzebuje, natychmiast. - mówiłam szybko
- Ale.. Rose... - powiedział smutno - Ja sie z Tobą zdążyłem zaprzyjaźnić..
- Masz mój numer w swoim telefonie, wczoraj jak jadłeś, bawiłam się twoim telefonem i ci go wpisałam. Będziesz miał ze mną stały kontakt. - powiedziałam, ładując do torby wszystkie moje kosmetyczki i buty.
- Kiedy wyjeżdżasz?
- Za 2 godzinki mnie tu już nie będzie.
- Wporządku. Pomóc ci? - zapytał
- Zostaw mnie samą, musze coś zrobić. - poprosiłam a on grzecznie wyszedł posyłając mi swój ostatni śnieznobiały uśmiech
Zadzwoniłam do Niallera
- Niall, Niall co ci jest? - zapytałam
- Powiem ci jak wrócisz, ale ja cię potrzebuję , Rose! - krzyknął
- Będę dzisiaj, jakoś w późnych godzinach, za 2h wylatuję. - powiedziałam
- Czekam - szepnął i się rozłączył
Poszłam na dół do restauracji zjeśc szybko śniadanie, kupiłam sobie suchy prowiant i pobiegłam do pokoju hotelowego, zapakowałam bagaz podręczny. I poszłam do Arka do mieszkania, posiedziałam z nim chwilę, pożegnaliśmy się i poszłam do siebie. Zabrałam wszystkie bagaże i zataszczyłam do windy. Oddałam klucze i zapłaciłam za cały swój pobyt. Taksówkarz zaladował moje bagaże do auta i pojechaliśmy na lotnisko. Miałam jeszcze 20 minut do odlotu, ale postanowiłam już zając sobie miejsce, oddałam bagaże i weszłam do samolotu. Usiadłam na wolnym miejscu i oparłam głowę nerwowo o siedzenie. To działo się tak szybko.. Nie było mnie 4 dni, a z nimi już coś nie tak, cholernie tęskniłam cieszyłam się że zobacze uśmiech Niallera.. ciekawe co mu bylo, jedynie z czego cieszyłam się najbardziej to z widoku Zayna. Nic nie zdażyłam zrobić w tej Polsce, siedziałam codziennie z Arkiem, i raz widziałam się z Danielą. Do rodziców nawet nie wpadłam, skrzywdzili. Oni krzywidzili, ja krzywdziłam, wszyscy siebie nawzajem i w moim otoczeniu się krzywzdzili. Nie ważne, to już za mną. Jade wybaczyć i sama prosić o wybaczenie, to dobry pomysł. Nagle babka przez megafon powiedziała że wylatujemy, moje serce oblała fala ciepła, nareszcie Londyn, znowu tam będę.
________________________________________________________________
Tyle.
*z tym opowiadaniem nie dojdziemy nawet do 70 rozdziałów, dziekuje dobranoc*
nie jestem na was o nic zła, tylko wielu z was przestal sie podobac blog i nie lubicie Rose, wiec po co. :)
Rano onudziłam się z lekkim bólem głowy, poszukałam w swojej kosmetyczce jakichś tabletek, zażyłam je i poszłam się umyć. Gdy skończyłam się myć, uczesałam włosy w wysokim kucyku i ubrałam TO. Nagle zadzwonił do mnie telefon Zayn. Postanowiłam odebrać
- Halo?
- Cześc skarbie, jest sprawa..
- Tak słucham , jaka?
- Niall... jejku on jest.. wracaj, jesteś mu teraz potrzebna!
- Co z nim?!
- Jest ciężko chory. Rezerwuj bilet i postaraj sie być dzisiaj wieczorem. On błaga.
- Matko Święta!! Będę, będę w Londynie. Jutro, moze dzisiaj póżno w nocy! - krzyknęłam i się rozłączyłam, wyciągnęłam walizkę i zaczęłam pakowac wszystkie swoje rzeczy, między czasie zadzwoniłam na lotnisko, zarezerwowałam sobie lot na 13:00 do Londynu. Miałam jeszcze 2 godziny do odlotu. Nagle do mieszkania wszeł Arek
- Pukałem, ale.. - stanął i go zamurowało, patrzył na walizki, ciuchy i na mnie jak się pakowałam
- Cześć cześć. - powiedziałam pośpiesznie
- Co ty robisz?
- Wracam do Londynu, mój przyjaciel.. to znaczy Niall, Niall Horan mnie potrzebuje, natychmiast. - mówiłam szybko
- Ale.. Rose... - powiedział smutno - Ja sie z Tobą zdążyłem zaprzyjaźnić..
- Masz mój numer w swoim telefonie, wczoraj jak jadłeś, bawiłam się twoim telefonem i ci go wpisałam. Będziesz miał ze mną stały kontakt. - powiedziałam, ładując do torby wszystkie moje kosmetyczki i buty.
- Kiedy wyjeżdżasz?
- Za 2 godzinki mnie tu już nie będzie.
- Wporządku. Pomóc ci? - zapytał
- Zostaw mnie samą, musze coś zrobić. - poprosiłam a on grzecznie wyszedł posyłając mi swój ostatni śnieznobiały uśmiech
Zadzwoniłam do Niallera
- Niall, Niall co ci jest? - zapytałam
- Powiem ci jak wrócisz, ale ja cię potrzebuję , Rose! - krzyknął
- Będę dzisiaj, jakoś w późnych godzinach, za 2h wylatuję. - powiedziałam
- Czekam - szepnął i się rozłączył
Poszłam na dół do restauracji zjeśc szybko śniadanie, kupiłam sobie suchy prowiant i pobiegłam do pokoju hotelowego, zapakowałam bagaz podręczny. I poszłam do Arka do mieszkania, posiedziałam z nim chwilę, pożegnaliśmy się i poszłam do siebie. Zabrałam wszystkie bagaże i zataszczyłam do windy. Oddałam klucze i zapłaciłam za cały swój pobyt. Taksówkarz zaladował moje bagaże do auta i pojechaliśmy na lotnisko. Miałam jeszcze 20 minut do odlotu, ale postanowiłam już zając sobie miejsce, oddałam bagaże i weszłam do samolotu. Usiadłam na wolnym miejscu i oparłam głowę nerwowo o siedzenie. To działo się tak szybko.. Nie było mnie 4 dni, a z nimi już coś nie tak, cholernie tęskniłam cieszyłam się że zobacze uśmiech Niallera.. ciekawe co mu bylo, jedynie z czego cieszyłam się najbardziej to z widoku Zayna. Nic nie zdażyłam zrobić w tej Polsce, siedziałam codziennie z Arkiem, i raz widziałam się z Danielą. Do rodziców nawet nie wpadłam, skrzywdzili. Oni krzywidzili, ja krzywdziłam, wszyscy siebie nawzajem i w moim otoczeniu się krzywzdzili. Nie ważne, to już za mną. Jade wybaczyć i sama prosić o wybaczenie, to dobry pomysł. Nagle babka przez megafon powiedziała że wylatujemy, moje serce oblała fala ciepła, nareszcie Londyn, znowu tam będę.
***
Wysiadłam z taksówki i wskoczyłam do kompleksu chłopaków 1D, nie pukałam, nie dzwoniłam, było ciemno ale wpadłam tam zdyszana. Nagle...________________________________________________________________
Tyle.
sobota, 25 sierpnia 2012
Rozdział 64 - "Tajemniczy kochanek"
Wysiadłam z taksówki i szlam ulicami Warszawy, weszłam do kantora i wymieniłam funty na złotówki. Poszłam do sklepu i kupiłam sobie 3 t-shirty i jedne jeansy. Po tych zakupach wyszłam ze sklepu i skierowałam się do restauracji , przy całym moim wypadzie towarzyszyli mi natrętni fotografowie, robili mi zdjęcia na każdym kroku, a przecież nie byłam gwiazdą! To było tak wkurzajace, już się z nim rozstałam, chyba powinni darować sobie i skończyć mnie śledzić. Zdenerwowana weszłam do restauracji by coś zjeść, zamówiłam jedno małe ciastko i latte. Kiedy zjadłam i wypiłam zapłaciłam i zadzwoniłam po taksówkę. Nagle przez okno zobaczyłam Arka, szedł własnie chodnikiem obok restauracji, zapukałam w szybke, ucieszył sie na mój widok i wszedł do wnętrza kawiarnii.
- Czeeeść - powiedział z uśmiechem
- No hej hej, nie przepuszczam znajomych twarzy bez odzewu - zaśmiałam się - Siadaj
- Wporządku, akurat wracałem do hotelu. - powiedział i przysiadł się na przeciwko mnie do mojego stolika
- Ja też już będę wracać, to pójdziemy razem, napijesz się czegoś? - zapytałam
- Nie dziękuje - powiedział lekko zmieszany
- Co jest?- zapytałam - Coś złego powiedziałam?
- Nie nie, ale irytują mnie ci paparazzi za oknem.. - powiedział
- No.. mnie też, nie wiem o co chodzi. - skłamałam - Może lepiej chodźmy już.
- Racja. Nie chcę wysteprować w prasie, to dla frajerow. - powiedział - Prasa nie jest dla mnie hahah, chce być szarym człowiekiem.
- Ja też kiedyś nie chciałam rozgłosu - mruknęłam pod nosem
- Co? - zapytal - Nie dosłyszałem
- Nie nic nic. - powiedziałam i wsiadliśmy do taksówki która już czekała pod restauracją. Arek otworzył mi drzwi po czym wsiadłam a on za mną. Już wiedziałam co teraz będzie się działo, zdjecia z Arkiem trafią do sieci, będą wszędzie. Nawet spokojnie ze znajomym nie można wyjśc na miasto.. Po 10 minutach byliśmy pod hotelem, Arek wysiadł prędzej i otworzył mi drzwi, po czym zapłacił za nas oboje, posłałam mu ciepły uśmiech. Poszlismy do recepcji, odebraliśmy kluczyki i windą skierowaliśmy się na nasze piętro. Pożegnałam się z nim i weszłam do pokoju. Szmyrnęłam torebkę w kąt, zdjełam wysokie buty i padłam na łóżko z laptopem. Otworzyłam stronki plotkarskie i tego co się obawiałam, zdjecia już opublikowane, nazwali go tajemniczym kochankiem! Wkurzona zamknełam głupi komputer i leżalam na łózku, bezsilnie wpatrując się w sufit. Nagle zabrzęczał mój telefon, wyciagnęłam go z torebki i zobaczylam wiadomość od Zayna
"Ja walcze, tęsknie, staram się, a ty?.. Rose..Myslałem , że jesteś inna"
Jeszcze on w to wierzy! A on sie mógł z nią spotkać i dzwonić do niej, a ja nie moge mieć przyjaciół! Dobrze, ze nie poznał Crisa i Jacoba, o nich też by się wkurzał, a jak było dobrze, chciałam, zeby poznał moją paczkę, żeby było dobrze, a teraz to już nie ma jak, bo to sie skończyło. A ja mam prawo mieć kolegów i przyjaciół.. Nagle dostałam kolejnego sms'a tym razem od Niallera
N:" Rose....? Chcesz mi co powiedzieć?"
R:"Tak.. Chcę powiedzieć, krzyknąć, szepnąć : K U R W A"
N:" Ja też chcę to powiedzieć. "
R:" Przyjaciel"
N:"Wporządku"
R :"Wiem"
N:"Wracaj"
R:"Nie."
N:"Prosze"
R:"W przyszłości"
N:"Tęsknie, czekam, staram się, nie zapomnę. Najlepszy pocałunek mojego życia przezyłem z dziewczyną mojego przyjaciela, jesteś dla mnie wszystkim"
R:"Dość..."
Nagle usłyszałam pukanie do drzwi, otworzyłam je a do mieszkania wpadł Arek
- To ty?! - powiedział
- Co ja!?
- To ty? Sławna jesteś? Nie poznałem cię! To ty? Ja pierdole, jak mogłem nie poznać!
- Co ty wygadujesz?!
- To ty jesteś dziewczyną Zayna Malika? Jak mogłem cie nie poznać! Tak, wiedziałem , że skądś kojarzę!
- Nie jestem i nie jestem sławna okej?
- Dobra, nie jesteś no właśnie. Była, dlaczego ?
Zamknęłam drzwi, on stał po środku mieszkania, zaprosiłam go do salonu i wskazałam na sofę, usiadł posłusznie, uważałam go za fajnego gościa i postanowiłam mu opowiedzieć co nie co z mojego życia prywatnego.
- Jestem Rose McGuier, była dziewczyna Zayna Malika, rozstałam się z nim bo .. ogólnie to długa historia ale chodzi o Perrie Edwards. Przeczytałam list który do niego wysłała podczas gdy on był ze mna, okazało się, ze sie z nią spotkał, dzwonił do niej kilka razy, rozmawiali, a ona go kokietuje. Zatem on jest naiwny i się daje manipulować. I musiałam uciekać do rodzinnej Polski, żeby odpocząć. To tak w skrócie.
- Woooow , niezła historia, ty to masz ciekawe życie. A mówiłaś, że nie wiesz skąd ci fotografowie.
- Po co mam rozpowiadać o tym każdemu, chcę żyć normalnie. Tak jak przed byciem z Malikiem.
- Rozumiem Cię..
- A ty tu mieszkasz?
- Tak juz jakiś czas się tu ulokowałem i uwiłem gniazdko, stąd mam bliżej na uczelnie.
- Co studiujesz?
- Prawo.. A ty studentka?
- 3 liceum.. Jesteś starszy o rok.
- To niedużo, wiek nie ma znaczenia w znajomościach.
- Zgadzam się - powiedziałam po czym zasmiałam
- Zjemy coś? - zapytałam
- No dobra, ale to chyba już kolacje o tej godzinie..
- Wporządku - przytaknęłam i zamówiłam coś dobrego na kolację. Po 10 minutach pojawił się koleś z żarciem, wzieliśmy wszystko razem z Arkiem i rozłożyliśmy w salonie przed TV, ja włączyłam komedie i zaczęliśmy konsumować. Siedzieliśmy i się śmialiśmy. Ja poszłam się wykąpać kiedy on oglądał piłkę nożną. Wróciłam w piżamce i szlafroku z koczkiem na głowie.
- Cóż za fryzurka hahahaha - powiedział ze śmichem
- Oryginalna, co ty od niej chcesz.! - zasmiałam się
- Nic takiego, bardzo słodka. - powiedział i wybuchnął smiechem
- Już Cię nienawidzę! - powiedziałam
- Będę leciał sąsiadka! Do zobaczenia i dobrej nocki of course! - powiedział
- Goodnight bitch. - powiedziałam a on tylko parsknął smiechem i wyszedł.
______________________________________________________________________
Ba dum tsssssss, na dziś koniec pierwszego dnia pobytu Rose w Polsce! Co sie dalej będzie działo? Śledzcie bloga!
+ Błagam was, powstrzymajcie się od komentarzy " Co ta Rose taka głupia, Zayn nic nie zrobił" Gdyby to nie był wasz idol i nie byłby dla was wspaniały i oczkiem w głowie mówiłybyscie i robiłybyscie całkiem co innego, a nie puszczałybyscie mu to płazem. Ja nie chce zrobić z tego opowiadania jakieś taniej historyjki , że wszystko jest piękne i kolorowe, staram się przedstawić w świetle codziennym skutki kariery i wiązania się z idolem i też jakieś konsekwencje tego, jakieś problemy a nie słodkie bajowe życie. Bo np. takiego nie ma, nawet z takim ciachem jak Zayn! Wybaczcie...
- Czeeeść - powiedział z uśmiechem
- No hej hej, nie przepuszczam znajomych twarzy bez odzewu - zaśmiałam się - Siadaj
- Wporządku, akurat wracałem do hotelu. - powiedział i przysiadł się na przeciwko mnie do mojego stolika
- Ja też już będę wracać, to pójdziemy razem, napijesz się czegoś? - zapytałam
- Nie dziękuje - powiedział lekko zmieszany
- Co jest?- zapytałam - Coś złego powiedziałam?
- Nie nie, ale irytują mnie ci paparazzi za oknem.. - powiedział
- No.. mnie też, nie wiem o co chodzi. - skłamałam - Może lepiej chodźmy już.
- Racja. Nie chcę wysteprować w prasie, to dla frajerow. - powiedział - Prasa nie jest dla mnie hahah, chce być szarym człowiekiem.
- Ja też kiedyś nie chciałam rozgłosu - mruknęłam pod nosem
- Co? - zapytal - Nie dosłyszałem
- Nie nic nic. - powiedziałam i wsiadliśmy do taksówki która już czekała pod restauracją. Arek otworzył mi drzwi po czym wsiadłam a on za mną. Już wiedziałam co teraz będzie się działo, zdjecia z Arkiem trafią do sieci, będą wszędzie. Nawet spokojnie ze znajomym nie można wyjśc na miasto.. Po 10 minutach byliśmy pod hotelem, Arek wysiadł prędzej i otworzył mi drzwi, po czym zapłacił za nas oboje, posłałam mu ciepły uśmiech. Poszlismy do recepcji, odebraliśmy kluczyki i windą skierowaliśmy się na nasze piętro. Pożegnałam się z nim i weszłam do pokoju. Szmyrnęłam torebkę w kąt, zdjełam wysokie buty i padłam na łóżko z laptopem. Otworzyłam stronki plotkarskie i tego co się obawiałam, zdjecia już opublikowane, nazwali go tajemniczym kochankiem! Wkurzona zamknełam głupi komputer i leżalam na łózku, bezsilnie wpatrując się w sufit. Nagle zabrzęczał mój telefon, wyciagnęłam go z torebki i zobaczylam wiadomość od Zayna
"Ja walcze, tęsknie, staram się, a ty?.. Rose..Myslałem , że jesteś inna"
Jeszcze on w to wierzy! A on sie mógł z nią spotkać i dzwonić do niej, a ja nie moge mieć przyjaciół! Dobrze, ze nie poznał Crisa i Jacoba, o nich też by się wkurzał, a jak było dobrze, chciałam, zeby poznał moją paczkę, żeby było dobrze, a teraz to już nie ma jak, bo to sie skończyło. A ja mam prawo mieć kolegów i przyjaciół.. Nagle dostałam kolejnego sms'a tym razem od Niallera
N:" Rose....? Chcesz mi co powiedzieć?"
R:"Tak.. Chcę powiedzieć, krzyknąć, szepnąć : K U R W A"
N:" Ja też chcę to powiedzieć. "
R:" Przyjaciel"
N:"Wporządku"
R :"Wiem"
N:"Wracaj"
R:"Nie."
N:"Prosze"
R:"W przyszłości"
N:"Tęsknie, czekam, staram się, nie zapomnę. Najlepszy pocałunek mojego życia przezyłem z dziewczyną mojego przyjaciela, jesteś dla mnie wszystkim"
R:"Dość..."
Nagle usłyszałam pukanie do drzwi, otworzyłam je a do mieszkania wpadł Arek
- To ty?! - powiedział
- Co ja!?
- To ty? Sławna jesteś? Nie poznałem cię! To ty? Ja pierdole, jak mogłem nie poznać!
- Co ty wygadujesz?!
- To ty jesteś dziewczyną Zayna Malika? Jak mogłem cie nie poznać! Tak, wiedziałem , że skądś kojarzę!
- Nie jestem i nie jestem sławna okej?
- Dobra, nie jesteś no właśnie. Była, dlaczego ?
Zamknęłam drzwi, on stał po środku mieszkania, zaprosiłam go do salonu i wskazałam na sofę, usiadł posłusznie, uważałam go za fajnego gościa i postanowiłam mu opowiedzieć co nie co z mojego życia prywatnego.
- Jestem Rose McGuier, była dziewczyna Zayna Malika, rozstałam się z nim bo .. ogólnie to długa historia ale chodzi o Perrie Edwards. Przeczytałam list który do niego wysłała podczas gdy on był ze mna, okazało się, ze sie z nią spotkał, dzwonił do niej kilka razy, rozmawiali, a ona go kokietuje. Zatem on jest naiwny i się daje manipulować. I musiałam uciekać do rodzinnej Polski, żeby odpocząć. To tak w skrócie.
- Woooow , niezła historia, ty to masz ciekawe życie. A mówiłaś, że nie wiesz skąd ci fotografowie.
- Po co mam rozpowiadać o tym każdemu, chcę żyć normalnie. Tak jak przed byciem z Malikiem.
- Rozumiem Cię..
- A ty tu mieszkasz?
- Tak juz jakiś czas się tu ulokowałem i uwiłem gniazdko, stąd mam bliżej na uczelnie.
- Co studiujesz?
- Prawo.. A ty studentka?
- 3 liceum.. Jesteś starszy o rok.
- To niedużo, wiek nie ma znaczenia w znajomościach.
- Zgadzam się - powiedziałam po czym zasmiałam
- Zjemy coś? - zapytałam
- No dobra, ale to chyba już kolacje o tej godzinie..
- Wporządku - przytaknęłam i zamówiłam coś dobrego na kolację. Po 10 minutach pojawił się koleś z żarciem, wzieliśmy wszystko razem z Arkiem i rozłożyliśmy w salonie przed TV, ja włączyłam komedie i zaczęliśmy konsumować. Siedzieliśmy i się śmialiśmy. Ja poszłam się wykąpać kiedy on oglądał piłkę nożną. Wróciłam w piżamce i szlafroku z koczkiem na głowie.
- Cóż za fryzurka hahahaha - powiedział ze śmichem
- Oryginalna, co ty od niej chcesz.! - zasmiałam się
- Nic takiego, bardzo słodka. - powiedział i wybuchnął smiechem
- Już Cię nienawidzę! - powiedziałam
- Będę leciał sąsiadka! Do zobaczenia i dobrej nocki of course! - powiedział
- Goodnight bitch. - powiedziałam a on tylko parsknął smiechem i wyszedł.
______________________________________________________________________
Ba dum tsssssss, na dziś koniec pierwszego dnia pobytu Rose w Polsce! Co sie dalej będzie działo? Śledzcie bloga!
+ Błagam was, powstrzymajcie się od komentarzy " Co ta Rose taka głupia, Zayn nic nie zrobił" Gdyby to nie był wasz idol i nie byłby dla was wspaniały i oczkiem w głowie mówiłybyscie i robiłybyscie całkiem co innego, a nie puszczałybyscie mu to płazem. Ja nie chce zrobić z tego opowiadania jakieś taniej historyjki , że wszystko jest piękne i kolorowe, staram się przedstawić w świetle codziennym skutki kariery i wiązania się z idolem i też jakieś konsekwencje tego, jakieś problemy a nie słodkie bajowe życie. Bo np. takiego nie ma, nawet z takim ciachem jak Zayn! Wybaczcie...
Rozdział 63 .
CLICK
Lekko zamyslona siedziałam na fotelu, troszkę go rozłożyłam, by móc się trochę odprężyć, siedziałam na wpół leżąc, i wpatrywałam się w okno, chmury, leciały tak niewinnie odpychane przez wiatr, który powodowały smigłowce i różne inne wiatraki napędzające samolot. Odpychane były jak ja od swojego życia, czy ja naprawde żeby przestać cierpieć , przestać przechodzić przez katusze, musiałam umrzeć? To wszystko było takie ciężke, spadało na mnie od tak, w najmniej oczekiwanym momencie, kiedy było dobrze.. Budowałam sobie nadzieje, na lepsze jutro, już wszystko było poukładane, a nagle świat z nienadzka wali mi się na głowę. Jak dom w który uderzyła mocna błyskawica rozwala się na małe kawałeczki, tak ja zostałam oblana zimną wodą i rozpadałam sie na mniejsze cząsteczki. Miałam ochote stanąc w deszczu i moknąć, patrzeć jak kropelki deszczu spływają po mnie, po moich rozgrzanych policzkach, jak obmywają mnie z wszelkiego wewnętrznego brudu. Musiałam oczyścić moją duszą, najlepiej w kościele, nie umiałam spowiadać się w Londynie, tutaj bedzie najlepsza okazja na to by iśc do spowiedzi. Myślałam nad sobą, nad swoim zyciem które było tragiczne, gdy było dobrze, pieknie kolorowo nadeszły czarne chmury i rozwiały moje wszelkie marzenia na przyszłość. Nagle zmożył mnie sen.. Gdy się obudziłam, byliśmy już na miejscu, wysiadłam z samolotu, wziełam swoje bagaże i zadzwoniłam po taksówkę.
CLICK
Po 10 minutach pojawiła się taksówka. Moja Warszawa, moje miasto , mój dom. Nic tu się nie zmieniło od czasu gdy byłam tu ostatnim razem. Wszystko takie samo.. Przywitałam się grzecznie, facet pomógł mi z walizkami, i pojechaliśmy pod adres który poprosiłam. Pomógł mi wnieść do hotelu bagaże , zapłaciłam mu i odszedł. Odebrałam kluczyk i szofer pomógł mi z tym wszystkim, zataszczył mi je do mojego apartamentu. Było piekne, moje małe mieszkanko. Prosiłam o sypialnię, salon, łazienkę, a tu było tego jeszcze więcej i za niewiele wyższą cene, z usmiechem padłam na łóżko. Nagle przypomniałam sobie , ze w moim apartamencie jest facet, dałam u napiwek i poprosiłam o coś do jedzenia. Rozpakowałam się w godzinkę, wszystko poukładałam w szawkach, urzadziłam sobie też łazienke, po czym padłam umęczona na sofę i puściłam kanał muzyczny, zaczęłam skakac i tańczyć. Zmiana otoczenia chyba pomogła mi na dobre bo z radoscią na ustach skakałam po mieszkanku śpiewając piosenki które puszczali na stacji, nagle ktoś wszedł do pokoju.
- Co pan, co pan! To jest czyste wtrgnięcie! - powiedziałam
- Spokojnie, ja chciałbym prosić o to , czy mogłaby pani śpiewać troszeczkę ciszej? Mieszkam obok. - stwierdził przystojny mężczyzna, widac było że jest starszy ode mnie.
- Wporzadku, przepraszam. Ale mógłby pan zapukać. - powiedziałam rozradowana, śmiałam się sama do siebie, miałam tak dobry humor
- Pukałem, ale chyba pani nie słyszała.
- Pan wybaczy, a poza tym , niech mi pan mówi Rose! - powiedziałam i z usmiechem na twarzy ukłoniłam się dziewczeco podając dłoń
- A ty mi mów Arek - powiedział młodzieniec i pocąłował moją dłoń, zarumieniłam się - Będę leciał, i dziękuje za to ze się uciszysz.
- Masz jak w banku. Czeeeeść! - krzyknęłam, ale chłopaka już nie było, całkiem miły koleś, przynajmniej nie stary gbur, który będzie miotłą walił po ścianach żeby mnie uciszyć. Po chwili znów ktoś zapukał, otworzyłam i przyszedł pan z rosołem i drugim daniem. Podziękowałam i zapłaciłam.
Zjadłam ciepły rosołek i drugie danie które składało się z "nowych" ziemniaków, sałatki (mizerii) i schabowego. To było wszystko takie pyszne, takie POLSKIE! Nadal nie dowierzałam , że jestem właśnie w Polsce w WaWie. Wzięłam zimny prysznic i przebrałam się w TO i umalowałam, włosy puściłam wolno i wyszłam z mieszkania zamykając je na klucz. Nagle kilka metrów dalej zobaczyłam Arka, też zamykał swoje mieszkanko. Poszłam przed siebie, ale zaraz mnie zatrzymał swoim wołaniem, poczekałam na niego, dołączył do mnie
- Ładnie wyglądasz. - stwierdził
- Aaaa dziękuje, ty tez nie najgorzej, hahaha. - powiedziałam
- Gdzie idziesz? - zapytał
- Na miasto, a ty? - zapytałam
- Zjeść jakiś obiad na dół do restouracji, ta hotelowa jest przepyszna - powiedział
- I tu ci przyznam rację, - powiedziałam - No to ja lecę, taksówka czeka. Żegnaj. - powiedziałam i mu pomachałam on uczynił to samo i wyszłam z hotelu, zostawiającz klucz w recepcji. Nagle zadzwonił mój telefon, zobaczyłam na wyświetlacz Niall, w mgnieniu oka odebrałam
- Tak słucham? Niall? Cieszę się , ze dzwonisz!
- Hej Rose! Jak tam u Ciebie, jesteś już?
- Tak dotarłam jakieś dwie godziny temu i właśnie wychodze na miasto. - powiedziałam
- Uwaaażaj tam, błagam Cię! - powiedział ze śmiechem - I nie romansuj - powiedział
- Wiesz.. nie mam zamiaru - szepnęłam do słuchawki
- No to dobrze, bo ja tu czekam, to znaczy.. ja i Zayn.
- Oh .. Zadzwon wieczorem, wsiadam do taksówki,Cześć. - powiedziałam i się rozłączyłam, po cyzm wsiadłam do taksówki a koleś zamknął drzwi.
NOWY BOHATER .. AREK : CLICK
_______________________________________________________________________
Rose jest już w Polsce, nowe znajomości.. nowi ludzie, nowe otoczenie, oderwanie się od problemów. Szał, zakupy, może wiadomośc o powrocie do przyjaciółki zostanie wysłana? Może szaleństwo dyskotekowe? TO wszystko się okaże...
Przestancie mi mówić z kim ma byc Rose, ja już to sama dobrze wiem, mam plan na to opowiadanie, a wy zawsze jak pojawi się nowy chłopak to ze od razu wszyscy zakochani w Rose, ona ma prawo mieć przyjaciół..
Lekko zamyslona siedziałam na fotelu, troszkę go rozłożyłam, by móc się trochę odprężyć, siedziałam na wpół leżąc, i wpatrywałam się w okno, chmury, leciały tak niewinnie odpychane przez wiatr, który powodowały smigłowce i różne inne wiatraki napędzające samolot. Odpychane były jak ja od swojego życia, czy ja naprawde żeby przestać cierpieć , przestać przechodzić przez katusze, musiałam umrzeć? To wszystko było takie ciężke, spadało na mnie od tak, w najmniej oczekiwanym momencie, kiedy było dobrze.. Budowałam sobie nadzieje, na lepsze jutro, już wszystko było poukładane, a nagle świat z nienadzka wali mi się na głowę. Jak dom w który uderzyła mocna błyskawica rozwala się na małe kawałeczki, tak ja zostałam oblana zimną wodą i rozpadałam sie na mniejsze cząsteczki. Miałam ochote stanąc w deszczu i moknąć, patrzeć jak kropelki deszczu spływają po mnie, po moich rozgrzanych policzkach, jak obmywają mnie z wszelkiego wewnętrznego brudu. Musiałam oczyścić moją duszą, najlepiej w kościele, nie umiałam spowiadać się w Londynie, tutaj bedzie najlepsza okazja na to by iśc do spowiedzi. Myślałam nad sobą, nad swoim zyciem które było tragiczne, gdy było dobrze, pieknie kolorowo nadeszły czarne chmury i rozwiały moje wszelkie marzenia na przyszłość. Nagle zmożył mnie sen.. Gdy się obudziłam, byliśmy już na miejscu, wysiadłam z samolotu, wziełam swoje bagaże i zadzwoniłam po taksówkę.
CLICK
Po 10 minutach pojawiła się taksówka. Moja Warszawa, moje miasto , mój dom. Nic tu się nie zmieniło od czasu gdy byłam tu ostatnim razem. Wszystko takie samo.. Przywitałam się grzecznie, facet pomógł mi z walizkami, i pojechaliśmy pod adres który poprosiłam. Pomógł mi wnieść do hotelu bagaże , zapłaciłam mu i odszedł. Odebrałam kluczyk i szofer pomógł mi z tym wszystkim, zataszczył mi je do mojego apartamentu. Było piekne, moje małe mieszkanko. Prosiłam o sypialnię, salon, łazienkę, a tu było tego jeszcze więcej i za niewiele wyższą cene, z usmiechem padłam na łóżko. Nagle przypomniałam sobie , ze w moim apartamencie jest facet, dałam u napiwek i poprosiłam o coś do jedzenia. Rozpakowałam się w godzinkę, wszystko poukładałam w szawkach, urzadziłam sobie też łazienke, po czym padłam umęczona na sofę i puściłam kanał muzyczny, zaczęłam skakac i tańczyć. Zmiana otoczenia chyba pomogła mi na dobre bo z radoscią na ustach skakałam po mieszkanku śpiewając piosenki które puszczali na stacji, nagle ktoś wszedł do pokoju.
- Co pan, co pan! To jest czyste wtrgnięcie! - powiedziałam
- Spokojnie, ja chciałbym prosić o to , czy mogłaby pani śpiewać troszeczkę ciszej? Mieszkam obok. - stwierdził przystojny mężczyzna, widac było że jest starszy ode mnie.
- Wporzadku, przepraszam. Ale mógłby pan zapukać. - powiedziałam rozradowana, śmiałam się sama do siebie, miałam tak dobry humor
- Pukałem, ale chyba pani nie słyszała.
- Pan wybaczy, a poza tym , niech mi pan mówi Rose! - powiedziałam i z usmiechem na twarzy ukłoniłam się dziewczeco podając dłoń
- A ty mi mów Arek - powiedział młodzieniec i pocąłował moją dłoń, zarumieniłam się - Będę leciał, i dziękuje za to ze się uciszysz.
- Masz jak w banku. Czeeeeść! - krzyknęłam, ale chłopaka już nie było, całkiem miły koleś, przynajmniej nie stary gbur, który będzie miotłą walił po ścianach żeby mnie uciszyć. Po chwili znów ktoś zapukał, otworzyłam i przyszedł pan z rosołem i drugim daniem. Podziękowałam i zapłaciłam.
Zjadłam ciepły rosołek i drugie danie które składało się z "nowych" ziemniaków, sałatki (mizerii) i schabowego. To było wszystko takie pyszne, takie POLSKIE! Nadal nie dowierzałam , że jestem właśnie w Polsce w WaWie. Wzięłam zimny prysznic i przebrałam się w TO i umalowałam, włosy puściłam wolno i wyszłam z mieszkania zamykając je na klucz. Nagle kilka metrów dalej zobaczyłam Arka, też zamykał swoje mieszkanko. Poszłam przed siebie, ale zaraz mnie zatrzymał swoim wołaniem, poczekałam na niego, dołączył do mnie
- Ładnie wyglądasz. - stwierdził
- Aaaa dziękuje, ty tez nie najgorzej, hahaha. - powiedziałam
- Gdzie idziesz? - zapytał
- Na miasto, a ty? - zapytałam
- Zjeść jakiś obiad na dół do restouracji, ta hotelowa jest przepyszna - powiedział
- I tu ci przyznam rację, - powiedziałam - No to ja lecę, taksówka czeka. Żegnaj. - powiedziałam i mu pomachałam on uczynił to samo i wyszłam z hotelu, zostawiającz klucz w recepcji. Nagle zadzwonił mój telefon, zobaczyłam na wyświetlacz Niall, w mgnieniu oka odebrałam
- Tak słucham? Niall? Cieszę się , ze dzwonisz!
- Hej Rose! Jak tam u Ciebie, jesteś już?
- Tak dotarłam jakieś dwie godziny temu i właśnie wychodze na miasto. - powiedziałam
- Uwaaażaj tam, błagam Cię! - powiedział ze śmiechem - I nie romansuj - powiedział
- Wiesz.. nie mam zamiaru - szepnęłam do słuchawki
- No to dobrze, bo ja tu czekam, to znaczy.. ja i Zayn.
- Oh .. Zadzwon wieczorem, wsiadam do taksówki,Cześć. - powiedziałam i się rozłączyłam, po cyzm wsiadłam do taksówki a koleś zamknął drzwi.
NOWY BOHATER .. AREK : CLICK
_______________________________________________________________________
Rose jest już w Polsce, nowe znajomości.. nowi ludzie, nowe otoczenie, oderwanie się od problemów. Szał, zakupy, może wiadomośc o powrocie do przyjaciółki zostanie wysłana? Może szaleństwo dyskotekowe? TO wszystko się okaże...
Przestancie mi mówić z kim ma byc Rose, ja już to sama dobrze wiem, mam plan na to opowiadanie, a wy zawsze jak pojawi się nowy chłopak to ze od razu wszyscy zakochani w Rose, ona ma prawo mieć przyjaciół..
Subskrybuj:
Posty (Atom)




